Marta Guśniowska – Kto by nie chciał mieć psa?
„Kto by nie chciał mieć psa?” przewrotnie pyta Marta Guśniowska. No bo przecież w sieci żądzą koty. Za to w życiu, któż jest najlepszym przyjacielem człowieka?
Na początku tej opowieści z wyższych sfer (oczywiście to żart, ale nie do końca) pewien młody człowiek chciałby mieć sznaucera – rasowego, z hodowli. Z czasem młody czytelnik dowie się, że intencje głównego bohatera nie były do końca czyste. A i sam bohater, wychowany pod kloszem, nie jest typem brata-łaty. Co prawda „Henryk Ósmy Mydłkiewicz od zawsze chciał mieć psa. Problem w tym, że żaden pies nie chciał mieć Henryka”. Henryk Ósmy? „Żaden pies nie chciał mieć Henryka”? Tak, to właśnie unikalne poczucie humoru, jakim Marta Guśniowska podbija serca dorosłych czytających dzieciom i dzieci, które uwielbiają przygodowe historie.
Bo nowa książka nadwornej dramaturżki Białostockiego Teatru Lalek to rzecz jak najbardziej przygodowa, wręcz powieść drogi. Dla dzieciaków obu płci, choć głównym bohaterem jest chłopiec i, co w bajkach przecież nie dziwi, gadające i elokwentne czworonogi. Jako, że książkę sygnuje Wydawnictwo Wilga, jest fantastycznie zilustrowana. Ech, przypominają się najlepsze lata polskiego rynku wydawniczego – tak, te z czasów PRL-u. Dziś wydawcy są często wnukami ówczesnych czytelników literatury dziecięcej, ale starają się zachować unikalnego ducha polskiej książki. A znakomicie udająca dziecięce rysunki kreska Daniela de Latour jest równorzędnym składnikiem tej opowieści. Nie zawaha się przed niczym, nawet narysowaniem psiej kupy, która zainteresuje gorliwego policjanta.
Marta Guśniowska znakomicie uczy młodych czytelników uważności na zwierzęta i ich potrzeby, odpowiedzialności za pupila i przede wszystkim empatii, rodzicom zwraca uwagę, by poświęcali dzieciom więcej czasu. No bo przecież „Kto by nie chciał mieć psa?” Posiadani przez koty?
#Zjerzonykulturą – Jerzy Doroszkiewicz
Marta Guśniowska – Kto by nie chciał mieć psa?
Wydawnictwo Wilga