Dorota Grabek – Zmartwychwstanki
Dorota Grabek w tomie „Zmartwychwstanki” fantastycznie bawi się sztuką opowiadania. Piórem które zaskakuje i uwodzi wprowadza czytelników w świat pozornie znany, a jakby równoległy do istniejącego.
Teoretycznie – wszystko jest w nim normalne. Anonimowi, samotni ludzie, w anonimowym, zimnym mieście i ich anonimowe, codzienne czynności. Ale to nie jest pochwała codzienności. Wręcz przeciwnie – wystarczy jakieś drobne drgnienie tego świata i słowa zmierzają w nieznanym, a na pewno niespotykanym kierunku. Tak, Dorota Grabek ma niebywałą wyobraźnię połączoną z umiejętnością przelewania jej na papier.
A jej bohaterowie? Kobiety i mężczyźni, bez względu na płeć, samotni autsajsderzy, którzy szukają kontaktu z drugim człowiekiem. Od wypisywania do siebie absurdalnych tekstów na ścianach windy, przez kolekcjonowanie włosów klientów salonu fryzjerskiego po wiarę w więź pomiędzy wypchanym lisem w galerii sztuki nowoczesnej a dozorczynią sali wystawowej. Gdzieś w tyle głowy są dominujące matki, ojcowie którzy motywują do większego wysiłku, ale świat Grabek grzęźnie w apatii, być może przebodźcowaniu.
Po części jak w „Magicznej ranie” Doroty Masłowskiej losy jej bohaterów w finałowym opowiadaniu spotykają się w „muzeum wstydliwych sekretów”. I kiedy wreszcie wydaje się, że rozwiązaniem może być szlachetny życiowy minimalizm, Grabek stawia przed czytelnikiem ostatnie pytanie. Dokąd zmierza jej bohater, a zatem – dokąd zmierzamy wszyscy. Czy mamy wpływ na swój los, sprawczość? Czy potrzebujemy jej choć odrobinę, by żyć naprawdę?
#Zjerzonykulturą – Jerzy Doroszkiewicz
Dorota Grabek – Zmartwychwstanki
Wydawnictwo Czarne