Manuela Gretkowska – Milionerka
Kiedy cała Polska dyskutuje o serialu „Lalka” a.d. 2026, Manuela Gretkowska z równym biglem fantazjuje na temat: „Milionerka”. A przy okazji oddaje hołd Joannie Kołaczkowskiej i bezpardonowo wyśmiewa chciwość, klasową pogardę i powszechny fałsz.
Ta historia zaczyna jak się bajka o współczesnych Wokulskich. Dorobienie się gigantycznego majątku na pieczeniu chleba, nie bez romansu z komuną, zwieńczenie bogactwa wydaniem jedynaczki za potomka prawdziwych Potockich, wynajmowanie ghost writerów – tak tworzy się nowe legendy. I mimo upływu czasu – nadal marzy o szlacheckich tytułach, z tym że dziś fortuny zdobywane w ekspresowym tempie nikogo nie mierżą, a bluzgający i ćpający literat jest ozdobą świątecznego stołu niczym szympans Michaela Jacksona. Choć nie, piosenkarz szukał w nim przyjaciela, bogacze twórców nazywają wprost – „moje małpy”.
Manuela Gretkowska przy okazji pisze o świecie, który zna najlepiej – o pisarzach, wydawcach, pomysłach na promocję książek. Przy okazji brutalnie, a często i wulgarnie, obśmiewa nowe elity, skretyniałych influencerów, czy bliskich obłędu bogaczy. Z jednej strony robi kabaretową wrzutkę z przybycia Kołaczkowskiej do nieba, a z drugiej dyskretnie opisuje los kobiety żyjącej w przemocowym związku z którego nie umie się wyzwolić. Wszystko skąpane w najdroższych trunkach, najlepszych autach, z dyskretnym towarzystwem ochrony. Romanse też będą. A apokaliptyczne zakończenie. Jeśli pisarze umieją przewidywać przyszłość, lepiej „Milionerki” nie doczytać do ostatniej strony…
„Milionerka” to z pewnością dobrze napisane czytadło, jednak o ileż więcej wysiłku trzeba włożyć w przeczytanie zdania „Była, ale nic niewarta bez pieniędzy ojca” niż w powtórzenie za serialową Łęcką epitetu „ty chujcu borsuczy”. Skandalu nie będzie, ale Manuela Gretkowska niezmiennie trzyma poziom.
#Zjerzonykulturą – Jerzy Doroszkiewicz
Manuela Gretkowska – Milionerka
Wydawnictwo Prószyński i S-ka