Animal Farm – Figurentheater Wilde & Vogel and Friends na LasFest 2026

Figurentheater Wilde & Vogel and Friends na LasFest 2026 przygotowali spektakle „Animal Farm”. Rolę Napoleona brawurowo zagrała Aleksandra Gosławska.

„Animal Farm”, czyli „Folwark zwierzęcy” George Orwella po kilkudziesięciu latach aury zakazanej na terenach powojennej Polski lektury w ciągu ostatnich dekad trafił do kanonu lektur. Już w latach 80. XX wieku wiele osób mawiało, że „wszystkie zwierzęta są równe, ale niektóre równiejsze” i nie chodziło im li tylko o przedstawicieli Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. W XXI wieku przypadki orwellowskiej satyry politycznej powróciły wraz z nastaniem pandemii. Niemcy z Figurentheater Wilde & Vogel mieli zatem zadanie i łatwe i trudne. Łatwe – bo osoba, która świadomie wybiera się na spektakl teatralny taki tekst znać musi (w końcu to nie „Odyseja”), trudne – bo jak pokazać mnogość zwierząt żyjących na farmie i ich przemiany. Ale od czegóż jest magia teatru i przewrotna wyobraźnia Michaela Vogela. Lalkami, maskami, czy jak mawiają znawcy tematu – animantami, może być w Figurentheater praktycznie wszystko. Do tego obowiązkowe maszyny na prąd, jakiś wybuch i będzie dobrze. I jest, bo przecież teatr ma uruchamiać wyobraźnię, gdzie raz młyn może symbolizować drabina, a innym razem makieta nie większa od kartki papieru. A bum i tak będzie spektakularne. Figura konia Boxera zasygnalizowana mocarną liną ukręconą w zarys końskiej postaci działa tak samo silnie jak sztuczne końskie zęby wkładane w usta aktorów. Bo bez nich, cytując klasyka, nie byłoby przecież niczego.

Fantastycznie plastyczne twarze i całe ciała Samiry i Stefana Wenzel, a do tego równie plastyczna buzia i całe emploi Aleksandry Gosławskiej i mamy niesamowite trio, które dwoi i się i troi w niektórych scenach, a przy tym musi przecież przejść różnorakie przemiany. A Vogel ustawia ich na scenie niczym postaci na obrazach i z tylnego siedzenia pociąga za symboliczne sznurki. I tak pojawiają się etiudy-perełki – wspomniana postać dzielnego konia z liny, czy marionetka egzemplifikująca marzenia Mollie. A wszystko okraszone piosenkami z figurami, a nawet finałowym świńskim kankanem. I jak tu nie dać się przekonać, że „Cztery nogi- dobrze, dwie nogi – lepiej”…

„Animal Farm” to spektakl kompletny, kompetentnie oddający nieskomplikowane przesłanie Orwella. Jednych rozbawi, innych zmusi do refleksji nad naturą… ssaków. Wszyscy zgodnie winni orzec, iż przede wszystkim ukazuje on potęgę teatru – medium, które uruchamia wyobraźnię i przyśpiesza bicie serca. Taka jest, zdaje się, rola sztuki. Zagrana na 6.

#Zjerzonykulturą – Jerzy Doroszkiewicz

× W ramach naszego serwisu www stosujemy pliki cookies zapisywane na urządzeniu użytkownika w celu dostosowania zachowania serwisu do indywidualnych preferencji użytkownika oraz w celach statystycznych.
Użytkownik ma możliwość samodzielnej zmiany ustawień dotyczących cookies w swojej przeglądarce internetowej.
Więcej informacji można znaleźć w Polityce Prywatności
Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie plików cookies, zgodnie z ustawieniami przeglądarki.
Akceptuję Politykę prywatności i wykorzystania plików cookies w serwisie.