Białystok i Bauhaus są na literę „B”

Wpadliśmy na pomysł, żeby robić „Bauhausowe” ćwiczenia – czyli absolutną klasykę kompozycji architektonicznej – z użyciem nowoczesnej techniki komputerowej. Nikt tego do tej pory nie robił w ten sposób.

Rozmowa z dr hab. arch. Aleksandrem Asanowiczem – prof. PB, dziekanem Wydziału Architektury Politechniki Białostockiej:

 
Bauhaus – to ważne słowo dla architekta?

Zdecydowanie. Bauhaus – to była szkoła architektury i rzemiosła, założona w 1919 w Niemczech przez Waltera Gropiusa. Stawiała na integrację rzemiosła, sztuki, produkcji, projektowania – czyli na połączenie wszystkiego ze wszystkim. Uczono studentów zupełnie inaczej niż do tej pory. Jednym z kluczowych ćwiczeń były zajęcia z kompozycji architektonicznej. Student przygotowywał pierwszy relief, czyli elewację – fasadę. Potem dopiero projektował bryłę. Projektowanie polegało zaś na klejeniu z kartonu, czy lepieniu z gliny. Dziesiątki lat później, my zrobiliśmy to samo ćwiczenie, tylko zamiast kartonu, czy gliny – użyliśmy jako pierwsi komputerów. Wpadliśmy na pomysł, żeby robić „Bauhausowe” ćwiczenia, czyli absolutną klasykę kompozycji architektonicznej, z użyciem nowoczesnej techniki komputerowej. Nikt tego do tej pory nie robił w ten sposób. Nasi studenci mają takie zajęcia na III semestrze studiów na Wydziale Architektury Politechniki Białostockiej. Daje to niesamowite możliwości. Projektowanie z użyciem kartonu, czy innego materiału, ma oczywiście swoje ograniczenia. Nie zrobimy w ten sposób choćby kuli. A wykorzystanie komputera daje nieograniczone możliwości.


 
Jakie umiejętności ćwiczy ta metoda u młodego architekta?

Po pierwsze wyobraźnię przestrzenną. Po drugie – daje wiedzę o kompozycji. Projektując formy abstrakcyjne – studenci uczą się projektowania elewacji budynku. Wiedzą już, co to jest oś, co to jest symetria, w którym miejscu dać okno takie, a w którym inne. Aby wszystko współgrało.

Komputer  daje niesamowite możliwości korygowania projektu na bieżąco. Można zmieniać rozwiązania, kolory, sprawdzać, jak będą funkcjonowały. W ten sposób bardzo nowoczesne narzędzia wykorzystujemy do tradycyjnej, klasycznej metody działania. Podczas tych ćwiczeń mówimy studentom: „Zapomnijcie o architekturze, twórzcie abstrakcyjne kompozycje”. Ale to przecież też jest architektura. Patrząc na współczesne projekty na przykład w Emiratach Arabskich – widzimy abstrakcyjne kompozycje właśnie. Studenci dzięki tym ćwiczeniom poznają możliwości kształtowania innej, nowej przestrzeni. To rozwija myślenie.


 
Obok nas, w auli Waszego wydziału, słychać dziś język niemiecki, angielski, rosyjski… 

To dlatego, że świętujemy stulecie Bauhausu. Ta szkoła ta powstała w 1919 roku. I my jako pierwsi w Polsce wpadliśmy na pomysł,  aby zorganizować dużą „Bauhausową” konferencję.  Dlaczego my? Podczas mego wystąpienia pytałem żartobliwie, czy może dlatego, że Białystok i Bauhaus są na literę „B”? Ale  odpowiedź jest inna oczywiście. Kiedy zaczynałem studia w Białymstoku, w 1975 roku –  nasz program studiów był oparty dokładnie na programie Bauhausu. To był eksperyment. Byliśmy pierwszym rocznikiem, niejako królikami doświadczalnymi. Ten system okazał się jednak zbyt ekstrawagancki, zbyt eksperymentalny. Był też zbyt drogi do realizacji. W klasycznym programie studiów – na projektowaniu architektonicznym na przykład – na kilkunastoosobową grupę studentów przypada jeden prowadzący architekt. W naszym „Bauhausowym” programie – była to grupa kliku osób, złożona z architekta, konstruktora, eksperta od instalacji sanitarnych, eksperta od ekonomiki budownictwa. Czyli powiedzmy cztery osoby były zatrudnione do jednej grupy studentów. I każdy z tych ludzi miał swój udział w nauce, miał swoje zadanie, swoją rolę. I my, jako ówcześni studenci, byliśmy uczeni w sposób niesamowicie intensywny i wszechstronny. W dzisiejszym systemie studiów – przedmioty są oddzielane od siebie. Takie są współczesne normy kształcenia. A my jesteśmy wciąż „Bauhausowi” i chcieliśmy wrócić do Bauhausu. I postanowiliśmy zaprosić gości na naszą konferencję i powiedzieć im: „Robiliśmy Bauhaus wtedy i robimy Bauhaus teraz.”

W przerwie pomiędzy kolejnymi prelekcjami spotykamy przewodniczącego Komitetu Organizacyjnego Międzynarodowej Konferencji Naukowej „Bauhaus – przeszłość, teraźniejszość, przyszłość”, dr hab. arch. Bartosza Czarneckiego – prof. PB


 
Wygląda na to, że Białystok i Bauhaus mają sporo wspólnego?

Pomysł na organizację tej konferencji właśnie tu pojawił się z dwóch źródeł. Po pierwsze pomysłodawcą był dr arch. Romuald Loegler, znany krakowski architekt, jednocześnie współpracownik i przyjaciel naszego wydziału, członek Rady Rozwoju Wydziału Architektury Politechniki Białostockiej. A drugi powód to fakt, że nasz wydział w połowie lat siedemdziesiątych był tworzony jako polski Bauhaus. Twórcy, ojcowie założyciele wydziału, architekci wykształceni w duchu awangardy i modernizmu w okresie powojennym, którzy nie mieli łatwego życia w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych PRL-u, byli nieco odsunięci, zmarginalizowani, a nawet wyrzucani z uczelni. I tutaj w Białymstoku, pod koniec swojej aktywności zawodowej zostali zaproszeni do współpracy i widzieli w naszym wydziale możliwość nowego podejścia. Podejścia bliskiego studentom, opartego na relacji: mistrz i uczeń, opartego na czerpania z tradycji i kultury regionu.  I te dwa powody zdecydowały, że my – choć jesteśmy na wschodzie, jesteśmy dość daleko – chcieliśmy jednak przywołać  tradycję niemieckiej szkoły, jaką był Bauhaus.


 
To jedyne tego typu wydarzenie w Polsce?

Tak, w Polsce to właśnie my zorganizowaliśmy tę konferencj
ę. Wiemy, że białostocka Galeria Arsenał przewiduje jesienią wystawę poświęconą temu tematowi. W Niemczech jest cały cykl wydarzeń jubileuszowych. Bauhaus był tak ważną i wpływową instytucją, że w samych Niemczech jest kilka instytucji, które zajmują się zarządzaniem i badaniem dziedzictwa Bauhausu. Taki instytut jest też na przykład w Izraelu.


 
Na tej konferencji udało nam się zgromadzić gości z wielu krajów. Był nawet taki moment podczas pierwszego dnia, że 90% ludzi na sali, to byli gościem zagraniczni. Bauhaus rzeczywiście oddziaływał i promieniował na cały świat. W tym bardzo mocno na całą Europę, w tym Europę Wschodnią. I stąd mamy wielu gość ze świata. Mamy dwie grupy gość z Akademii Sztuki z Berlina i z Drezna. Mamy grupę studentów z Wyższej Szkoły Technicznej z Lipska. Mamy grupę badawczo projektową z Uniwersytetu w Weimarze. Przyjechali przedstawiciele Moskiewskiego Instytutu Architektury, słynnego MARCHI. Dzięki wsparciu Narodowej Agencji Wymiany Akademickiej, przyjechała grupa 14 doktorantów z Łotwy, Rosji, Czech, Węgier, Rumunii i Bułgarii. Rzeczywiście reprezentacja gości jest wielostronna!

A więc mimo 100 lat – Bauhaus jest wciąż żywy. I wciąż ma swoje miejsce w architektonicznej przestrzeni.

Tak. Jasno widzimy, że z jednej strony estetyka nowoczesna, modernistyczna, minimalistyczna – bardzo się podoba i od kilkunastu lat wraca i jest stosowana. Z drugiej strony ten pragmatyzm projektowo – użytkowo – technologiczny, świetnie się sprawdza w wytwarzaniu i produktów i obiektów. I ta filozofia Bauhausu jest obecnie kontynuowana. Tylko w nowszych formach, w nowszych materiałach, w nowych technologiach – takich jak druk 3D, prototypowanie komputerowe. To jest niezaprzeczalne i uniwersalne dziedzictwo Bauhausu.

Rozmawiała Magdalena Gołaszewska