Dla Was się tu podoba?

Mówiąc o kulturze podlaskiej nie sposób przejść bez uśmiechu. Wywołuje go przede wszystkim specyficzny klimat panujący w naszym regionie. U jednych wzbudza sympatię, zaś inni spoglądają z politowaniem. Nie da się ukryć, że budzimy emocje, co postanowiła wykorzystać w swojej twórczości Małgorzata Józefowicz.

Mimo rosnącej globalizacji (pop)kultury, można dostrzec także trendy występujące w jej kontrze. Lokalne tradycje, wierzenia, powstające stowarzyszenia i organizacje dbające o zachowanie tożsamości nie dają o sobie zapomnieć. I tak naprawdę to tożsamość zdaje się być najistotniejszym spoiwem społeczności. Możemy uważać pewne lokalne mity za wręcz absurdalne, ale szanując ich byt, dbamy o zachowanie indywidualnego charakteru regionu. Gardząc disco-polo, nie możemy odmówić mu wpływu na postrzeganie Podlasia – nawet za granicą. Zauważam, że w społeczności nie występuje wstyd za samą tożsamość regionu. Jeśli ktoś ma do niej stosunek ambiwalentny, to wynika on z braku zrozumienia „na zewnątrz”. Jak wiadomo, brak zrozumienia często przejawia się we wrogości, nienawiści, czy chociażby w wyśmiewaniu innych religii, nacji, kultur etc. Stawiam więc odważną tezę, że naczelni hejterzy tożsamości podlaskiej są, po prostu, przerażeni ograniczeniami własnej tolerancji, aniżeli podbudowani merytorycznymi argumentami.

Babuszki, śledziki, Central

Mówiąc o wystawie, nie sposób przemilczeć jej genialny tytuł. Prostota i lekki humor okazują się przekazywać dużo więcej niż można przypuszczać. Dokładnie taki jest ten wernisaż – humorystyczny, ukazujący skrajne barwy, powierzchownie prostolinijny, ale w tym wszystkim pociągający. Czy nie można powiedzieć tego samego o Podlasiu? W trakcie oglądania kolejnych dzieł na mojej twarzy pojawiał się coraz szerszy, mimowolny uśmiech. Jak zwykłymi, codziennymi elementami Białegostoku można oddać jego nastrój tak doskonale i ponadczasowo? Małgorzata Józefowicz raczy wiedzieć!

Ciężko mi nie zdradzać szczegółów wystawy, by zachęcić Cię do jej odwiedzenia, jednak zwracam uwagę na wybitne osiągnięcie autorki, które przyćmiewa pozostałe. Każdy pojedynczy obraz jest wielowymiarowy w unikalny sposób. Pozwala to dopatrywać szczegółów wiele dłużej niż sugerowałby to powierzchowny rzut oka. Ach, jak świetnie oddaje to naturę Podlasia! Bezrefleksyjne oko dostrzeże właśnie popkulturowo znane elementy jak disco-polo czy śledziki, wytrawny widz znajdzie głębię i wyjątkowy charakter w każdym szczególe. Kontemplacja wystawy Podlasia może być więc niemal nieskończona…

Dla mnie się tu podoba!

Wystawę „Dla mnie się tu podoba” można oglądać do 8 marca w salonie Galerii im. Sleńdzińskich przy ul. Legionowej 2,  od wtorku do piątku (godz. 10-17) i w niedzielę (11-17, wstęp wolny). Chętni mogą zakupić piękne, autorskie akcesoria towarzyszące wydarzeniu.

Autor: Artur Sabasiński
Fot. Dawid Pieciul