Dlaczego komputer nie potrafi zastosować prawa?

Blisko 65% prawników chciałoby w swojej pracy móc korzystać ze sztucznej inteligencji. Moje oprogramowanie im to umożliwi.

Rozmowa z mgr Kamilem Stępniakiem, doktorantem w Katedrze Prawa Konstytucyjnego Wydziału Prawa Uniwersytet w Białymstoku. Twórcą programu System of Artificial Legal Intelligence – pierwszego rodzaju sztucznej inteligencji, która samodzielnie stosuje prawo.

Skąd u prawnika wiedza i pasja informatyczna?
Podejście do nauki, w moim przekonaniu, zawsze powinno być interdyscyplinarne. Dziedziny w których poruszamy się jako naukowcy, zostały stworzone sztucznie. Służą pewnej relewantności przy ewaluacji wyników naszych badań, nadawania tytułów i stopni naukowych, czy ubiegania się o granty. Prawo jest dziedziną bardzo specyficzną. Z jednej strony, jako nauka społeczna – prawo jest zupełne, wystarczalne. Posiada charakterystyczną metodologię czy metody badawcze. Z drugiej strony immanentną cechą prawa jest możliwość oddziaływania na rzeczywistość pozanormatywną. Dlatego też prawnik specjalizujący się w danym zagadnieniu często musi być nie tylko specjalistą w zakresie czytania aktów prawnych czy analizy orzecznictwa, ale także musi znać różne aspekty techniczne, nomenklaturę branżową, a często nawet powinien być doskonałym psychologiem.

W swojej pracy naukowej zajmuje się przede wszystkim prawem konstytucyjnym, ze szczególnym naciskiem na proces legislacyjny, a także późniejszą wykładnię norm prawnych. Stąd też pojawiło się w mojej pracy badawcze pytanie: dlaczego komputer nie potrafi zastosować prawa? A precyzyjniej mówiąc: czemu nie umie wywodzić norm prawnych z przepisów prawnych i dokonać ich subsumpcji? Nowymi technologiami, a w szczególności sztuczną inteligencją interesowałem się już od dawna, więc droga do nowych badań, analiz i wniosków stała się otwarta.

Sztuczna inteligencja może kiedyś prawnika zastąpić?
Jestem daleki od takiego twierdzenia. Pamiętajmy, że prawnik to wiedza, doświadczenie życiowe, umiejętność reprezentowania klienta na sali rozpraw, a także cała erudycja, oczytanie, inteligencja. Chciałbym się zatrzymać nad erudycją, chociaż chyba to powoli odchodzi do lamusa. Jednak prawnik zawsze kojarzył mi się z kimś o wielkiej wiedzy, ale także z kimś z niesamowitą klasą. Ten etos zawodowy ciągle widzę na uczelni w profesorach czy adiunktach. Oni na co dzień udowadniają, że w prawie liczy się finalnie zawsze człowiek. I tak właśnie jest. Kwestią czasu jest stworzenie idealnego algorytmu, który doskonale będzie rozwiązywał wszystkie sprawy. Jednak trzeba pamiętać, że nawet najdoskonalszy kod nie będzie umiał ocenić sytuacji człowieka. Nie nauczymy go sprawiedliwości społecznej, doświadczenia życiowego, czy po prostu empatii. Nikt lepiej nie oceni sytuacji klienta niż radca prawny czy adwokat. Natomiast program – SalIN – bo tak się będzie on nazywał będzie narzędziem, które pomoże prawnikowi pracować efektywniej.

Na czym polega Pana odkrycie?
System of Artificial Legal Intelligence to pierwszy rodzaj sztucznej inteligencji prawnej. Dzięki podzieleniu procesu intelektualnego prawnika na etapy – od odczytania aktu prawnego do napisania gotowej analizy oraz zastosowania w stosunku do poszczególnych z nich relewantnych rodzajów sztucznej inteligencji uzyskałem program, który samodzielnie stosuje prawo. Innymi słowy SalIN odtworzy aktualny stan prawny, przeanalizuje sytuację klienta i poda gotowe rozwiązania, które można zastosować. Zupełnie tak jak prawnik. Jednakże z pełną odpowiedzialnością podkreślam. Narzędzie, które przygotowuje będzie skierowane do prawników i będzie pomagało im w codziennej pracy. Klient samodzielnie nie uzyska porady prawnej. Z programu będą mogli korzystać wyłącznie profesjonaliści.

Na jakim etapie jest ten projekt?
Pod względem naukowym program został opracowany w swoich głównych założeniach. Natomiast pozostało przeprowadzenie dodatkowych badań w zakresie poszczególnych algorytmów i dostosowania ich do rzeczywistości prawnej, a także wdrożenie programu na rynek. To jak długo sytuacja ta będzie trwała zależy od możliwości uzyskania dofinansowania na bardziej zaawansowane badania oraz implementację programu. Pragnę także zaznaczyć, że proces tworzenia programu traktuję przede wszystkim jako zadanie naukowe. W związku z powyższym przy prowadzeniu wszelkich działań odnośnie możliwości implementacji systemu SalIN priorytetem jest prowadzenie badań naukowych, tworzenie publikacji rozwijanie myśli w zakresie korelacji prawa i nowych technologii.

W jaki sposób to rozwiązanie zmieni pracę prawników?
System SalIN przede wszystkim ułatwi pracę prawników i sprawi, że będzie ona zdecydowanie bardziej efektywna. Będzie on bazował na dużych zbiorach danych, które odpowiednio dostosowane pozwolą na zastosowanie sztucznej inteligencji i przystosowanie jej do wnioskowania prawniczego. Program umieszczony w „chmurze”, poprzez dostęp do niego prawnika umożliwi identyfikację danej sprawy, dokona jej analizy, a następnie zaproponuje możliwe rozwiązania oparte na analizie predykcyjnej. Wszystko będzie odbywało się poprzez przyjazny dla profesjonalnego prawnika interfejs. Takie oprogramowanie pozwoli zaoszczędzić prawnikowi ok. 75% czasu pracy nad daną sprawą. Będzie on mógł go wykorzystać na spotkania z klientami, reprezentowanie ich w sądzie, obsługę większej ilości podmiotów czy po prostu spędzanie czasu z rodziną. Badania wskazują, że w przeciągu 5 lat rynek usług prawnych będzie się przekształcał i kancelarie, które zainwestują w nowe technologie zyskają zdecydowaną przewagę rynkową. Zgodnie z informacjami pochodzącymi od firmy PwC ok. 65% prawników chciałoby w swojej pracy móc korzystać ze sztucznej inteligencji. Moje oprogramowanie im to umożliwi.

Kiedy program pojawi się na rynku? Jaka będzie jego szacowana cena?
Szacowany czas implementacji oprogramowania to ok. 3 lat. W tym czasie chcę wprowadzić na rynek usługę z dostępem on-line. Takie rozwiązanie pozwoli na ciągłą aktualizację baz danych, co w dziedzinie prawa jest niezbędne. Szacowana cena nie jest jeszcze znana. Natomiast ponieważ program nie będzie bazował na licencjach to jego symptomatyczną cechą będzie szeroka dostępność.
Jaki budżet jest potrzebny do zrealizowania tego projektu? I gdzie Pan szuka źródeł finansowania?
Na realizację projektu i jego implementację potrzeba ponad milion złotych. Paradoksalnie jak na tak zaawansowane oprogramowanie to jest niewielka kwota. W sprawie jej pozyskania został złożony wniosek do Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. Mam nadzieję, że uda się go pozytywnie przeprocedować. Natomiast w razie nie uzyskania finansowania pozostaje droga komercyjna, nad którą oczywiście trzeba będzie się zastanowić. Mam jednak nadzieję, że może nie będzie takiej potrzeby i uda się pozyskać środki z NCBR.

Wracając do wątku wątpliwości, czy sztuczna inteligencja nie zastąpi w przyszłości człowieka, przypomina mi się informacja, że w pewnym konkursie w USA prawnicy przegrali rywalizację ze sztuczną inteligencją w ocenie umów deweloperskich…
O przydatności prawników nie świadczy fakt, że przegrywają w analizowaniu umów. Wiadomym jest, że komputer zawsze szybciej znajdzie błąd we wzorze formularza aniżeli prawnik. Jednakże komputer niezbyt dobrze radzi sobie z kreatywnym myśleniem, nie mówiąc o obsłudze bezpośredniej klienta. Nie każdy ma ochotę rozmawiać z komputerem. Co więcej, istnieje jeszcze jedno ograniczenie. Człowiekowi aby nauczyć się np. danego wzoru postępowania wystarczy teoria oraz kilka, czasami kilkadziesiąt przypadków. Jeśli chodzi o sztuczną inteligencję – musi ona przeanalizować takich przypadków kilka lub kilkadziesiąt tysięcy. Medal ma też swoją drugą stronę, która ujawnia się w konkursie, o którym Pani powiedziała. Gdy sztuczna inteligencja już zostanie nauczona danego wzoru, schematu, metodyki postępowania to potrafi być dużo dokładniejsza i szybsza niż człowiek.

Czy idąc tropem precyzji i szybkości, możliwa jest perspektywa, w której zamiast sędziów orzekać będzie sztuczna inteligencja?
Algorytm sprawiedliwości społecznej… już powstał. Oczywiście istnieją badania na ten temat. Sztuczna inteligencja w niektórych stanach USA jest stosowana chociażby do oceny, czy dany podsądny w przyszłości ma szansę na ponowne dopuszczenie się popełnienia przestępstwa. Prowadzone były również próby dotyczące sądzenia przez komputer drobnych przewinień drogowych. Rzecz wymaga zdecydowanie dłuższego wywodu związanego z rozważeniem argumentów dla każdej z opcji. Ja ze swojej strony jednak powiem, że nie wyobrażam sobie tego, aby sędzia miał zostać zastąpiony przez komputer. Precyzja w sądzeniu algorytmicznym nie jest celem, za który warto byłoby zapłacić cenę braku możliwości wyważenia sprawy przez wysoce wykwalifikowanego sędziego. Nawet jeśli ten czasem popełnia błędy czy kieruje się mało merytorycznymi przesłankami. Sądy powinny zawsze zostać pozostawione ludziom. Niemniej oczywiście sędziowie w przyszłości będą korzystali z narzędzie elektronicznych, które pozwolą im wykonywać pracę bardziej efektywnie.

I jeszcze jedna kwestia. Co z odpowiedzialnością za decyzje podejmowane przez sztuczną inteligencję?
W stosunku do oprogramowania, które tworze czyli System of Artificial Legal Intelligence nie ma problemu. Decyzję de facto bowiem zawsze będzie finalnie podejmował prawnik. Natomiast w przypadku urządzeń autonomicznych takich jak np. samochody są prowadzone prace nad wprowadzeniem specjalnych ubezpieczeń i funduszy, które pozwalałyby na pokrywanie ew. szkód wyrządzonych przez SI. W obecnym stanie prawnym szkodę powinien naprawić właściciel takiego pojazdu, któremu przysługuje ew. regres do producenta oprogramowania na podstawie przepisów Kodeksu cywilnego.

A czy wyobraża Pan sobie sytuację, w której sztuczna inteligencja mogłaby być wykorzystywana w procesie stanowienia prawa?
Prawo będzie zawsze stanowione przez człowieka. Pamiętajmy o tym, że prawodawcą (w przypadku ustaw) jest parlament złożony z ludzi (posłów). Twórcą aktów normatywnych zaś są biura legislacyjne. One mogą korzystać ze specjalistycznego programowania, jednakże czynnik ludzki raczej zawsze będzie tu niezbędny. Istnieje zbyt dużo determinantów wpływających na stanowione prawo, aby pozostawić to wyłącznie dla działalności zautomatyzowanej.
W moim odczuciu taka sama zależność będzie występowała we wszystkich innych dziedzinach, gdzie wkroczy sztuczna inteligencja. Człowiek nie będzie zastąpiony przez maszynę tylko będzie musiał się nauczyć ją wykorzystywać do swojej pracy. Musimy zmienić podejście do sztucznej inteligencji, a wtedy będzie ona mogła ułatwić nam życie. Nie należy się jej bać, trzeba po prostu przystosować się do nowych realiów.

Czy ma Pan silną konkurencję w tej dziedzinie? Ściga się Pan z kimś w opracowaniu tego programu?
Oczywiście prace nad sztuczną inteligencją, która będzie stosowała prawo toczą się na całym świecie. Mój projekt jest unikalny w swoich założeniach teoretycznych, zakłada m.in. połączenie różnych rodzajów sztucznej inteligencji oraz etapyzację poszczególnych procesów myślowych i ich relewantne dostosowanie do procesu wykładni prawa. Pod tym względem mój program nie posiada konkurencji. Niemniej ktoś może dojść do zakładanego celu zupełnie inną metodą, aniżeli ja to zakładam. Odbyły się próby wdrożenia programu, który w sposób prosty stosuje nieskomplikowane prawo. Jednakże niski poziom zaawansowania projektu pokazuje, że do osiągnięcia spektakularnych efektów przez jego twórców jest jeszcze daleko. Niemniej w nowych technologiach wyścig zbrojeń przebiega bardzo szybko, nie można więc wykluczyć, że nagle gdzieś na świecie wypłynie projekt o podobnych założeniach. Jestem natomiast spokojny, gdyż SalIN jest projektem przede wszystkim naukowych z dużymi możliwościami wdrożenia na rynek. Ponadto przewagę rynkową budować będziemy właśnie na unikalnym algorytmie, więc do konkurencji rynkowej podchodzę z bardzo dużym dystansem.

Rozmawiała Magdalena Gołaszewska