Jajko przed Wielkanocą
3 kwietnia studenci Politechniki Białostockiej mają już dzień wolny od zajęć dydaktycznych. Kto jednak zostanie w Białymstoku, może w sobotę – 4 kwietnia – zajrzeć do wnętrza jajka. A konkretnie? Poznać od środka wystawę „Jajko” jaką Galeria Arsenał prezentuje w wyjątkowym miejscu – w Starej Elektrowni. A wystawa to niezwykła z wielu względów. Po pierwsze – jej autorem jest urodzony w Białymstoku Rafał Zajko. Twórca, który stolicę Podlaskiego zamienił na stolicę Wielkiej Brytanii. I bynajmniej nie na pracę na zmywaku czy na budowie, chociaż…. Zajko od betonu i innych materiałów budowlanych nie stroni. Jego działania obejmują ceramikę, rzeźbę, instalacje, freski, wideo, performans oraz elementy designu. A wyczucie smaku i wyobraźnia zaprowadziły go już do Focal Point Gallery – najważniejszej galerii sztuki współczesnej w południowym Essex, gdzie miał pierwszą autorską wystawę. Teraz jej elementy czekają na widzów w Starej Elektrowni, ale żeby było bardziej pikantnie – zestawione z wybranymi dziełami z kolekcji Galerii Arsenał w Białymstoku: malarstwem ze zbioru „Trzy nurty. Realizm – Metafora – Geometria”, pokłosiem plenerów białowieskich oraz twórczością białostockich plastyków – w tym z grafikami dr. hab. Andrzeja Dworakowskiego, prof. PB, kierownika Katedry Grafiki na Wydziale Architektury Politechniki Białostockiej. Oprowadzanie kuratorskie zacznie się w sobotę, 4 kwietnia, w samo południe. Kto znajdzie czas, w Starej Elektrowni znajdzie prawdziwą wizualną ucztę, a do tego podróż przez historię sztuki współczesnej.
W Katedrze Grafiki Politechniki Białostockiej od lat dzieli się wiedzą i talentem dr hab. inż. arch. Tomasz Kukawski, prof. PB. Wolny piątek to znakomita okazja, by zanurzyć się w dwa światy grafik profesora, jakie można zobaczyć w Centrum im. Ludwika Zamenhofa. To oprócz niemal dwustu prac także artystyczne obiekty. Można przyglądać się ewolucji technik, mnogości tematów, odkrywać meandry myśli twórcy, który w ciągu kilkudziesięciu lat co najmniej cztery razy zmienił styl swojej twórczości i wciąż jest głodny poszukiwań. Nie obawiajcie się wejść do kamienicy przy Warszawskiej 19.
Z tej jednej z najstarszych ulic Białegostoku tylko kilka minut dzieli do jeszcze starszej uliczki – noszącej miano Jana Kilińskiego. Tam, wprost z ulicy można wejść do Galerii PIK, gdzie wybór swoich fotografii pokazuje nieformalna grupa twórcza FOTOSpółdzielnia. Pod hasłem „Tożsamość” autorzy zdjęć wykorzystując kolor, kontrast, wyeksponowany szczegół, który zmienia perspektywę odbioru całości i zmusza do przewartościowania tego, co wydawało się zupełnie klarowne – wszystko to składają na twórczą i bardzo osobistą definicję tożsamości.
Obok, w Galerii Marchand, można poznać twórczość sześciorga malarzy z Białorusi i Ukrainy, którzy zamieszkali wśród nas, nie do końca z własnej woli.
Ruszając w stronę centrum Białegostoku w piątek, ale też w sobotę, można zajrzeć do Ratusza, czyli głównej siedziby Muzeum Podlaskiego. Tam mamy zbiór dzieł reprezentatywny dla dziejów malarstwa od drugiej połowy XVIII do pierwszej połowy XX w., liczący ponad 120 prac najwybitniejszych malarzy polskich i obcych. Historię życia Białorusinów w Polsce dokumentuje tam czasowa wystawa fotografii z okazji 70-lecia wydania pierwszego numeru Tygodnika Białorusinów w Polsce Niwa.
Komu przypadły do gustu fotografie FOTOSpółdzielców – winien wiedzieć, że ich opiekunem artystycznym jest Adam Ślefarski. Wystawę podsumowującą 40-lecie pracy artystycznej 65-letniego twórcy „Wystarczy patrzeć…” można obejrzeć w otwartych niedawno po remoncie Spodkach – pomniku historii czasów PRL-u przy Bazylice Mniejszej, pomniku historii a zarazem siedzibie parafii pw. św. Rocha.
To oczywiście nie wszystkie wystawy, jakie można zobaczyć w Białymstoku. Jest przecież Muzeum Rzeźby Alfonsa Karnego, Galeria Arsenał przy ulicy Mickiewicza,
W kinach – body horror „Alpha”, który podobno broni się swoją wyjątkowością i eksperymentalną formą ekspresji, choć wystawia przy tym widzów na ogromną próbę cierpliwości. Jest też „Dobra siostra”, czyli opowieść o dylematach wobec rodzinnych powinności tytułowej bohaterki wobec oskarżonego o gwałt brata.
W kinach wielosalowych Ryan Gosling w „Projekcie Hail Mary” – raczej dla zatwardziałych fanów science fiction spod znaku „E.T.”
#Zjerzonykulturą – Jerzy Doroszkiewicz