Kilogramy – do oddania. Zdrowe życie – do wzięcia. Ktoś chętny?

Nadwaga jest coraz powszechniejszym problemem zarówno w Polsce, jak i na świecie. Nawet co czwarty Polak cierpi na otyłość, zaś niemal 70% mężczyzn i ponad połowa kobiet zmaga się z nadwagą. Czy mamy się czego obawiać?

Na wstępie należy wyraźnie podkreślić, że nadmiar tkanki tłuszczowej nie jest wyłącznie problemem natury estetycznej. Przekaz medialny skupia naszą uwagę właśnie na tym, co bywa szkodliwe dla ogólnej świadomości społecznej. Nadwaga, a przede wszystkim otyłość – są przyczyną blisko 300 różnych powikłań – od przeciążenia układu ruchu, przez miażdżycę naczyń krwionośnych i jej konsekwencje, aż po nowotwory. Niższa atrakcyjność fizyczna nie powinna być więc głównym zmartwieniem osób otyłych.

Burger od święta

Oczywistą przyczyną nadmiernego wzrostu masy ciała jest zła dieta, napędzana przez nieprawidłowe codzienne nawyki. Ciągły pęd życia ogranicza nasze możliwości kulinarne i regularność posiłków. Największą zmorą społeczeństwa są oczywiście fastfoody, które przestają być jedzone „od święta”, a coraz częściej na stałe goszczą w naszym menu. Choć są tak smaczne, pozostają bombami kalorycznymi, w dodatku najczęściej przygotowywanymi z niskiej jakości składników. Pamiętajmy, że mimo iż tłuszcz jest nośnikiem smaku i niezbędnym składnikiem odżywczym, jego nadmiar powoduje daleko idące negatywne konsekwencje zdrowotne choćby w postaci miażdżycy. Nie należy być purystą i przykładowy burger jedzony raz na miesiąc lub rzadziej nie spowoduje nagle chorób naczyniowych, ale częsty kontakt z takimi smakołykami z pewnością odbije się na zdrowiu.

Poza rutyną?

Co do regularności posiłków, nie jestem ich bezwzględnym obrońcą. W ogólnym sensie są z pewnością dobre, bo nakładają na naszą dietę pewne ramy, lecz dosłowne traktowanie regularnego jedzenia uważam za błędne. Mam tu na myśli sztywne trzymanie się określonych godzin jedzenia. Jeśli organizm jest nasycony po poprzednim posiłku, nie należy go dodatkowo zapychać, bo akurat wypadła pora kolacji. Wsłuchajmy się we własne organizmy i nie ulegajmy w pełni rutynie!

Ruszenie czterech liter

Zdrowe odżywianie ma przeważający udział w zachowaniu prawidłowej wagi i dobrze funkcjonującego organizmu. Czy jednak sama dieta wystarczy? Z pewnością nie, jeśli chcemy naprawdę o siebie zadbać. W parze z dietą powinien iść wysiłek fizyczny, działający jak smar dla przekładni organizmu. Regularne ćwiczenia pozwalają zachować prawidłowe ukrwienie i utlenowanie mięśni, stawów i mają niebagatelny wpływ na odpowiednią pracę mózgu. Dzisiejsza dostępność wszelkich aktywności ułatwia nam podjęcie decyzji co do wyboru odpowiedniego dla nas wysiłku.
Co to znaczy odpowiedniego? Róbmy to, co sprawia nam przyjemność, bo każdy trening, który będziemy wykonywali niechętnie, prędzej czy później nas znudzi. Jeśli nie lubisz biegania, a potrzebujesz uniwersalnego ćwiczenia ogólnorozwojowego – wybierz długie spacery. Słowo ‘siłownia’ kojarzy Ci się tylko z nadmiernym poceniem i oczekiwaniem w kolejce do maszyn? Ruszaj na basen! Prawda jest taka, że lista alternatyw nie ma końca, a jedynym koniecznym wymogiem dla ruszenia czterech liter są chęci i motywacja do zmiany.

Słodkie, wonne jabłka

Po omówieniu dwóch filarów zdrowego stylu życia, czas przejść do garści mniejszych porad dla początkujących. Zrzucenie nadmiaru kilogramów często jest dużo prostsze niż nam się wydaje. Przyczyna? Brak świadomości, co do błędów żywieniowych. Przede wszystkim, zwracam uwagę na nadmierne spożycie cukrów prostych w postaci słodyczy i innych przekąsek. Najbardziej optymalne i efektywne jest całkowite wykluczenie z diety takich bombek kalorycznych, ale większość z nas potrzebuje od czasu do czasu ich pewnej ilości. Osobiście polecam odejście od wszelkich słodyczy na rzecz owoców, ze szczególnym uwzględnieniem jabłek, jako świetnego stabilizatora glukozy we krwi. Oznacza to po prostu zaspokojenie apetytu na słodkości z jednoczesnym zachowaniem rozsądnego spożycia kalorii.

Dokładeczka, oranżada…

Kolejny krok to samodyscyplina w racjonowaniu jedzenia. Dużym błędem Polaków jest jedzenie zbyt obfitych posiłków i przysłowiowe już „dokładeczki”. W pierwszym momencie wydają się być uzasadnione, bo przecież mimo zjedzenia góry jedzenia, nasz apetyt wciąż jest niezaspokojony. Musimy zdawać sobie jednak sprawę, że uczucie sytości przychodzi z czasem i warto zaczekać 15-20 minut zanim chwycimy za dokładkę.
Nie jest korzystne, by ulegać chwilowym instynktom – lepiej racjonalnie podejść do zjadanych porcji. Niemniej ważne jest to, czym zdecydujemy się popijać posiłki. Gwoździem do trumny dla wszelkiej diety jest regularne spożywania słodkich napojów, nie tylko tych gazowanych. Wszelkiej maści soki i oranżady zawierają olbrzymie ilości cukru, które są zwyczajnie szkodliwe dla organizmu, a dodatkowo zapewniają ponadprzeciętną porcję kalorii.

Herbata i MyFitnessPal

Warto więc przekonać się do wariacji herbat, wód, soków własnej roboty, a w ostateczności wersji napojów gazowanych pozbawionych cukru. Klamrą spinającą powyższe rady jest zainstalowanie na smartfonie aplikacji MyFitnessPal. Jest to świetny, darmowy program służący monitorowaniu codziennej diety i aktywności fizycznej. Na bazie podstawowych danych aplikacja oblicza indywidualnie zapotrzebowanie na kalorie oraz makroskładniki. Z pozoru niepotrzebny monitoring organizmu stanowi w rzeczywistości specyficzny rodzaj wyrzutu sumienia, który skutecznie ogranicza spożycie zbędnych kalorii.

Złoty środek

Jak zawsze, zachęcam w swoich radach do nieulegania skrajnościom. Zdrowy tryb życia jest nagrodą dla organizmu za jego codzienną pracę, jednak nie popadajmy w przesadę licząc każdą spożytą kalorię, ziarnko cukru, czy ważąc posiłki. Są to metody potrzebne garstce sportowców, które w przypadku przeciętnego człowieka sprowadzają się do błędnej oceny jego własnych możliwości i góry frustracji.
Podsumowując: dobra dieta dostosowana do naszych potrzeb, regularny wysiłek fizyczny, który sprawia nam przyjemność – oto droga do zrzucenia zbędnych kilogramów i sprawienia sobie prezentu w postaci dłuższego życia ze znacznie ograniczoną ilością chorób!

 

Autor: Artur Sabasiński

Jestem studentem na Wydziale Prawa Uniwersytetu w Białymstoku. Poza studiami, angażuję się w działalność społeczną. Moje zainteresowania naukowe obejmują dziedziny humanistyczne i ekonomię. Największą pasją darzę zegarki, książki i muzykę.