Lars Saabye Christensen – Beatlesi

Lars Saabye Christensen – Beatlesi

Kiedy młodsze dzieci czytają szwedzkie „Dzieci z Bullerbyn”, ich dziadkowie mogą dziś sięgnąć po norweską sagę „Beatlesi” – wyśmienite coming of age, jakie napisał Lars Saabye Christensen.

Czytelnik może obserwować życie czterech chłopaków zafascynowanych The Beatles – od roku 1962 do roku 1972. Że prehistoria? No tak, nawet dla ojców dorastających przy Metallice czy Mayhem, ale jak to się czyta! Tylko warto pamiętać – to zupełnie inny, kiedyś używało się określenia „wolny” świat. Dojrzewający chłopcy mają swoje marzenia, kłopoty z rodzicami, konflikty z rówieśnikami. Broją, psocą, szybko zaczną palić i pić. Ich życie to nie jest celowo naiwne „Siódme wtajemniczenie” Edmunda Niziurskiego, szybko poznają miękkie i twarde narkotyki. Widzą też różnice społeczne, ubogich rówieśników, którzy cierpią na wykluczenie, być może odbierają sobie życie.

Nienachalnie zarysowane tło społeczno-polityczne ukazuje ekspansję hipermarketów rugujących rodzinne sklepiki i strach przed zjednoczoną Europą wówczas egzemplifikowany jako przystąpienie Norwegii  do Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej. Jest też długi cień wojny w Wietnamie, który dzieli społeczeństwo na zwolenników amerykańskiej agresji i zaślepionych bardziej marksizmem niż owładniętych społeczną solidarnością przeciwników tragicznej wojny. Są studenckie protesty, zamieszki w Paryżu w roku 1968 i pierwsze polityczne wybory. Są też wybory osobiste – praca, studia, odpowiedzialność za „wpadkę”, czyli małżeństwo. I tylko dobiegającym dziś 70-ki rówieśnikom bohaterów „Beatlesów” wychowanym w PRL-u może być trochę żal, że tak jak młodzi Norwegowie nie mogli swobodnie pojechać pociągiem do Paryża, by odszukać zaginionego przyjaciela, skoczyć promem do Danii za nastoletnią miłością, czy choćby mieć zamiast pocztówek dźwiękowych oryginalne płyty The Beatles, a później The Doors czy Franka Zappy.

„Beatlesi” to zdecydowanie chłopacka powieść. Czy zrozumieją ją dzisiejsi nastolatkowie – trudno powiedzieć. Pokolenie wychowane na The Beatles, pokolenie prywatek, tanich win i palonych namiętnie papierosów, być może odnajdzie tam swoje ówczesne marzenia, lęki czy aspiracje do bycia w zespole. Napisana znakomitym językiem i świetnie przetłumaczona książka wciąga i smakuje niczym „Savoy Truffle”. Polecam

#Zjerzonykulturą – Jerzy Doroszkiewicz

Lars Saabye Christensen – Beatlesi

Przełożyła Iwona Zimnicka

Wydawnictwo Marginesy

× W ramach naszego serwisu www stosujemy pliki cookies zapisywane na urządzeniu użytkownika w celu dostosowania zachowania serwisu do indywidualnych preferencji użytkownika oraz w celach statystycznych.
Użytkownik ma możliwość samodzielnej zmiany ustawień dotyczących cookies w swojej przeglądarce internetowej.
Więcej informacji można znaleźć w Polityce Prywatności
Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie plików cookies, zgodnie z ustawieniami przeglądarki.
Akceptuję Politykę prywatności i wykorzystania plików cookies w serwisie.