Lechosław Chalecki: Po co ja to wszystko robię? Po co tak zasuwam?

Ludzie szukają nie wiadomo czego, a zgubili siebie samych. Zgubili również relację z drugim człowiekiem. A to podstawa w życiu, tworzeniu, byciu… również dobrym przedsiębiorcą – mówi nam w wywiadzie Lechosław Chalecki.

 
Leszku, z perspektywy Twojego doświadczenia – co jest ważne w życiu?

Właśnie… Każdy ma taką swoją wartość osobistą, którą powinien odnaleźć. I to jest najważniejsze, żeby tę wartość znaleźć. Nie dla każdego z nas musi to oznaczać to samo. A wiesz co? Ostatnio stworzyłem, takie „wymyślanki” i teraz mi przyszły do głowy: Sensem każdego istnienia jest rozwój. Istotą rozwoju jest zmiana. Każda zmiana ulega uważności, bo wprowadzenie obserwatora do jakiegokolwiek doświadczenia, całkowicie zmienia doświadczenie. A uważność jest możliwa tylko i wyłącznie w danej chwili, w teraźniejszości. Gdybyśmy to wszystko połączyli – to tak sobie wymyśliłem – że sensem istnienia jest bycie w teraźniejszości. Jakkolwiek filozoficznie by to nie brzmiało. Ale nasze umysły od tego uciekają, ludzie od tego uciekają. Co było, co będzie? Ja jestem tu i teraz, cieszę się, że mogę z Tobą szczerze pogadać. I to jest ważne w życiu, żebyśmy byli tutaj.
 
Żeby zakotwiczyć na chwilę w tym momencie…

Tak, na chwilę, bo ona jest najważniejsza.
 
Działasz w trudnym środowisku biznesowym. I właśnie w tym środowisku opowiadasz o relacjach, o wartościach. Jak to przyjmują ludzie biznesu?

W biznesie jest i trudno i łatwo, więc ja tego nie wartościuję. Jak to ludzie przyjmują? Na pewno na początek, jeżeli mówimy o tego typu wartościach – jest bardzo różnie. Bo w biznesie ważne jest pytanie: co? Co trzeba zrobić?
 
Co? Czyli wynik…

Tak, wynik… Co jeszcze trzeba zrobić? Czasami pochylamy się nad pytaniem: jak? Zróbmy to tak, żeby to było oryginalne, trochę inne od konkurencji. Ale najważniejsze jest co! Czyli wynik, megabajty i tak dalej, ale… Kiedy zaczynam współpracować z tymi ludźmi, to im się oczy otwierają i myślę, że to jest najważniejsze. I zdają sobie sprawę, że najważniejsze jest znalezienie odpowiedzi na pytanie: po co? Po co ja to wszystko robię, po co tak zasuwam? I nie chodzi o to, żeby nie zasuwać. To pytanie nie ma spowodować, że ci ludzie poddadzą się i nie będą chcieli. Po prostu dopiero wtedy odnajdują prawdziwą motywację. A prawdziwa motywacja to jest poczucie sensu. Poczucie, że to co robię naprawdę ma znaczenie. Bo na przykład, jeżeli buduję domy, to dzięki tym domom, gdzieś, ktoś, kiedyś może mieć naprawdę fajne życie. To trudne… trudne i łatwe jednocześnie. Pytanie: jak na to spojrzymy? Myślę, że my jesteśmy teraz na takim etapie rozwoju i ludzkości i gospodarki, że mamy czas i powinniśmy szukać tego sensu. Szukać przede wszystkim odpowiedzi na pytanie: po co?
 

Po co ja to wszystko robię, po co tak zasuwam? I nie chodzi o to, żeby nie zasuwać.
To pytanie nie ma spowodować, że ci ludzie poddadzą się.

 
Po co? To jest kluczowe pytanie. Ale zauważ, że cała rzeczywistość: media, informacje, wiedza, wszystko czym jesteśmy codziennie bombardowani – nie dają nam czasu na to pytanie… Słyszymy tylko: „Pędź, osiągnij sukces, zgub tę chwilę!”

Zgub tę chwilę, zgub tę chwile i pędź dalej. Pomyśl, co będzie jutro? Pomyśl o porzuconych marzeniach… A my cały czas gdzieś pędzimy. Po sukces…
 
Trudne słowo.

Każdy ma indywidualną jego definicję. I ważne, aby odnaleźć tę własną definicję sukcesu, jeżeli ktoś chce oczywiście. Dla mnie to jest droga. Droga, w której jestem w danej chwili. Dla mnie sukcesem jest to, że mówisz: „Leszku, włączmy dyktafon i nagrajmy to. Bo to jest inspirująca rozmowa”. To jest sukces. Jeżeli ten sukces będzie zawieszony na: rok, dwa, trzy, pięć do przodu, to dobrze. Oczywiście przedsiębiorcy powinni mieć plany… Wiem kim chcę być na emeryturze, to jest mój plan. Ale nie będę nim jeżeli dzisiaj sam siebie zgubię. Więc dla mnie sukcesem jest to, że ja mam kontakt ze sobą jako człowiekiem. Będąc w kontakcie ze sobą mam szansę szczerze rozmawiać z Tobą, mam szansę innym ludziom otwierać oczy. Wiem, że to może być mega filozoficzne, ale to dla mnie jest prawdziwy sukces. I co z tego, że ktoś osiągnął od strony materialnej dużo, jeśli zgubił siebie intelektualnie, jeśli zgubił siebie emocjonalnie, jeśli zgubił tę prawdziwą wartość, dla której to wszystko gromadził?
 
Wracamy cały czas do świata, który jest oparty na dobrach materialnych. I to jest najczęstszy punkt odniesienia. Często oceniamy siebie przez pryzmat: samochodu, domu, wakacji, portfela, konta w banku. A Ty przychodzisz do takiego kogoś i mówisz: Po co? Co się wtedy w tym człowieku dzieje?

Mocno uważam na to, żeby nie mówić do kogoś: a po co Ci taki ładny samochód? Bo sam jeżdżę ładnym autem i go lubię. Natomiast, kiedy stawiam im to pytanie, ludzie sami dochodzą do takich refleksji i to mnie cieszy. Ostatnio jeden z prezesów, po spotkaniu ze mną, zadzwonił i mówi: „Leszek, zastanawiam się, po co ja to wszystko robię? Nie chodzi mi o to, żeby to wszystko porzucić. Ale tak pędzę, pędzę, pędzę, pędzę… To wypala. I pojawia się i pustka, i niezrozumienie. I ja właśnie zrozumiałem, że zgubiłem swoje: po co. Kiedyś na samym początku to miałem. Bo wtedy to było wyzwanie, bo coś realizowałem. A w tej chwili…. kiedy to jest na takim etapie, to ja nie wiem po co? To się samo nakręciło…”
Cóż… kiedy ten człowiek znajdzie tę odpowiedź – to jestem przekonany, że będzie czuł większą satysfakcję i jeszcze większą wartość włoży w to, co w tej chwili tworzy, co ludzie z nim tworzą. Ta relacja ułoży się zupełnie inaczej. Mówiąc: po co?  – pytamy generalnie – po co tu jesteśmy? Przecież również po to, żeby być szczęśliwym człowiekiem. Jeżeli zgubimy tę chwilę, relację, jaką mamy w tej chwili – to będzie już nie do odnalezienia.  Nie będziemy szczęśliwi. Bo stracimy źródło szczęścia. Będziemy raczej przerażeni.


 

Nie sądzisz, że jest z tym ogromny problem? Tych dobrych relacji, kontaktu ze sobą, tej uważności, o której mówisz – nie mamy się gdzie nauczyć. Najczęściej w naszych domach też się ta gonitwa zaczyna. Nie zawsze mamy szczęście do domu z wartościami. Potem w szkole też jest pęd. Nigdzie się nie uczymy tej refleksji. Uczymy się fizyki, matematyki, historii – z całym szacunkiem, do tych dziedzin – ale nie uczymy tego co, daje życiu głębokie wartości.

Popatrz, ten telefon, który trzymam w ręku – oprócz tego, że ma w sobie dyktafon i telefon – ma możliwość dotarcia do wiedzy na całym świecie. Uważam, że dzisiaj powinniśmy iść w kierunku: jak mądrze z tych informacji korzystać? Które odrzucać? Jak, dzięki temu, swoją odkrytą wartość jeszcze wzbogacać? Wiedza już jest. Uczmy się komunikacji. Uczmy tego co Ty robisz, uczmy wystąpień publicznych. Uczmy odnajdywania siebie, zrozumienia, jaka jest moja wrażliwość? Kim ja jestem? Mamy na to teraz czas, bo wiedza już jest pięknie skompletowana w jednym miejscu. Oczywiście zawsze będą ludzie, którzy chcą: nowych osiągnięć, odkryć, będą coś nowego tworzyć. I fantastycznie. Jeszcze nie wszystko zostało odkryte. Natomiast nasz system edukacji nie przystaje do dzisiejszych czasów.
Dzisiaj, jesteśmy na Politechnice Białostockiej, w trakcie konkursu dla młodych ludzi. I oni nie mają prawa korzystać z Internetu przy prezentowaniu ich prac. Moim zdaniem powinno być to zupełnie odwrotnie: korzystajcie!
 
Korzystajcie, szukajcie. Ważne, żebyście wiedzieli gdzie sięgnąć i jak tę wiedzę zinterpretować?

Tak! I niech wygra ten, który najszybciej zdobędzie tę wiedzę i najfajniej połączy informacje z różnych dziedzin. Przecież kiedy wrzucimy jakieś hasło w Google, to stron wyskakuje bardzo dużo. I często informacje są sprzeczne ze sobą. Więc skąd wziąć tę mądrość, aby wiedzieć co jest bliższe, a co dalsze prawdy?
 
A gdybyś mógł stworzyć zasady naszego funkcjonowania od nowa, edukację od nowa. I powiedział: „Słuchajcie: są trzy ważne rzeczy! Co by to było?

Pierwsza rzecz to… Ludzie szukają nie wiadomo czego, a zgubili siebie. To chyba jest najważniejsze, jak znaleźć siebie? A odnajdywanie siebie jest możliwe tylko w danej chwili. Wiem, że to filozoficznie brzmi, ale ja to czuję. To jest prawdziwe, to jest moje. Druga rzecz to jest relacja z drugim człowiekiem. Jeżeli ja już wiem, mam świadomość kim jestem, kim nie jestem, co mi służy, co mi nie służy – to poznałem siebie na jakimś tam etapie, bo to jest droga na całe życie. To nie jest tak, że mam to raz na zawsze. Odnajdujemy się cały czas. Mówiąc o peselach, one się przecież zmieniają… I nasz sposób patrzenia na świat też się zmienia wraz z nimi. Więc cały czas to odkrywamy. I ta świadomość jest potrzebna – mam siebie. Wtedy przychodzi czas na tę drugą ważną rzecz. To jest człowiek obok nas: partner, mąż, żona, dziecko, współpracownicy, to jest to. A trzecia rzecz dotyczy tego, czy to co robię, zostawi jakiś, choć maleńki, ale trwały ślad? Czy to, co robię choć trochę poprawia świat? Więc jeżeli czytając tę naszą rozmowę, choć jedna osoba się nad tym zatrzyma i trochę przewartościuje swoje życie – to ma to sens. Tak to widzę. Na początku jestem ja sam, żebym siebie zrozumiał, potem jest relacja z drugim człowiekiem, a potem zrobienie czegoś wartościowego dla świata. Czegoś co być może gdzieś, kiedyś zakiełkuje i przyniesie owoc. Potem wystarczy robić te trzy rzeczy każdego dnia.  I tyle…

Rozmowę zarejestrowano podczas ogólnokrajowego finału konkursu „Najlepsze Zajęcia z Przedsiębiorczości”, organizowanego na Wydziale Inżynierii Zarządzania Politechniki Białostockiej. Lechosław Chalecki zasiadał w jury konkursu.
Rozmawiała Magdalena Gołaszewska

___
Lechosław Chalecki jest trenerem biznesu, certyfikowanym coachem i mówcą motywacyjnym. Swoją karierę rozpoczął od sprzedaży i dzięki swoim wynikom awansował na stanowisko dyrektora sprzedaży podlaskiego oddziału czołowej instytucji finansowej w Polsce. Wciąż aktywnie sprzedaje swoje produkty i chętnie dzieli się swoim doświadczeniem z handlowcami różnych branż. Jego pasją jest pomaganie ludziom w stawaniu się lepszą wersją siebie, w czym wykorzystuje wiedzę zdobywaną przez lata na licznych specjalistycznych kursach.