Niewidoczny towarzysz podróży

Rozmowa z Katarzyną Latek – Olaszek – certyfikowanym coachem ICC, ICF, doktorantką Akademii L. Koźmińskiego, wykładowcą na kierunku „Coaching w biznesie” na Wydziale Inżynierii Zarządzania Politechniki Białostockiej, właścicielką firmy Latek Konsulting.

 
Jak by Pani wytłumaczyła swojej babci, kim jest coach?

Rola coacha jest rolą znaną od bardzo dawna. Kiedyś taką rolę spełniał na przykład senior rodu. Wysłuchiwał, zadawał pytania i puszczał, aby pytający sam doświadczył tego, co go wzywa. Obecnie taką rolę może spełniać coach.
 
Komu i w jakich sytuacjach coach może pomóc?

Coach może pomóc osobom, dla których ta metoda (słuchanie i zadawanie pytań) jest atrakcyjna i dostrzegają w niej konkretną korzyści dla siebie. Jest to ważne, bo z założenia coaching jest metodą rozwojową, a nie szkoleniową. Oznacza to, że w procesie coachingu, nie chodzi o przyrost wiedzy, kompetencji, uzyskanie od coacha konkretnych rozwiązań czy korzystanie z doświadczenia coacha. Jest to proces poszukiwania w sobie odpowiedzi na to, co jest dla nas ważne i jak możemy do tego dążyć, co następnie wpływa na poszerzanie świadomości i integrowanie nowych nawyków wykształconych podczas procesu. Może to dotyczyć zarówno osiągnięcia jakiejś zmiany, przejścia z punktu a do punkty z, ale także odkrycia tego, co nas hamuje, zatrzymuje w życiu. Obszary tematyczne obejmują zarówno sferę zawodową jak i osobistą.


 
Jak się ma rola coacha, do roli terapeuty, doradcy, czy mentora?

Każda z tych ról związana jest z pewnym rodzajem wsparcia drugiego człowieka.
Terapeuta zajmuje się wsparciem w uzdrawianiu, czy jak pięknie opisuje to nurt Gestalt rehabilitacji tego, co na drodze wzrastania zatrzymało nas lub poraniło.
Doradca, mentor dzielą się swoim doświadczeniem mając do tego umiejętności przekazania tego doświadczenia i dysponując autorytetem w tym zakresie.
Coach słucha i zadaje pytania, Nie uzdrawia jak terapeuta, ani nie dzieli się swoim doświadczeniem jak mentor. Coach nie uczy, tylko wspiera w rozwoju.
 
Dlaczego tak często potrzebujemy dzisiaj zawodowych „pomagaczy” ? Brakuje przyjaciół? Mistrzów w zawodzie? Brakuje mądrości dziadków?

Tempo zmian na świecie, nowe kompetencje, przepaści między generacjami, wirtualny świat dają nam poczucie, że nasze życie pędzi, nasze oczekiwania nie zawsze są spełniane, a my otoczeni gadżetami, bonusami i tysiącami bodźców – czujemy się w tym samotni. Paradoksalnie samotni, bo przecież tyle wokół nas. Kiedy wejdziemy w świat mediów społecznościowych, po godzinie możemy mieć kontakt z taką ilością osób, że nasi rodzice, dziadkowie w całym swoim życiu tylu osób nie poznali. I to daje nam złudne poczucie społecznych korzyści. Ale ten kontakt nie opiera się na obecności, nie wiąże się z doświadczeniem bycia w różnych fizycznych sytuacjach, z patrzeniem sobie w oczy i z dotykiem przy ognisku, rozpalonym gdzieś na polanie. Trudno o więź, która pozwalała na otwieranie się i mówienie o tym, co nas boli i czego potrzebujemy. Profesjonalny coach jest jak niewidoczny towarzysz podróży, który wysłuchując daje przestrzeń do rozwoju osoby. Który może nie tak, jak dziadek czy babcia kocha nas bezwarunkowo, ale wierzy w nas i my to czujemy. Bardzo tej wiary i wysłuchania nas obecnie potrzebujemy.
 
Skąd ta wszechogarniająca moda na bycie coachem?

Osobiście smuci mnie to, że coaching stał się modny i na fali tej mody niektórzy upatrują osiągnięcie na tym polu głównie finansowych korzyści. Wygląda to tak, że ludzie dotykają zaledwie kursu coachingowego, kreują swój coachingowy profil i ruszają na rynek oferując wydmuszkę coachingu. Siła, pewność, kolorowe hasła wpisują się w medialny agresywny przekaz, a potencjalni klienci przyciągani siłą sukcesu, spektakularnymi zmianami życia i iluzją możliwości osiągnięcia tego, o czym marzą, idą do coacha. A tu potężne zaskoczenie, że nic z tego się nie dzieje. Bo nie może. Pop coaching, celebrycki coaching spełniają inne role niż profesjonalny coach, którego najczęściej nie widać, a swoją rolę wypełnia intymnie i za zamkniętymi drzwiami z uwagi na poufność całego procesu.
 
Co powinien umieć dobry coach? Jakie cechy są kluczowe?

Dobry coach to coach przygotowany do pracy z drugim człowiekiem i rozumiejący, że jego rola ma określone granice. To osoba, która zna siebie, jest poukładana i świadoma mechanizmów zmiany, oporu, zachowań oraz strategii, które pozwalają ludziom funkcjonować w życiu. To wreszcie osoba otwarta na drugiego człowieka, patrząca na niego przyjaźnie i życzliwie faktycznie nie tylko deklaratywnie. I wreszcie dobry coach pracuje nad swoją refleksyjnością i dba o zawodowe BHP korzystając między innymi z superwizji i wsparcia doświadczonych kolegów.


 
Czy można pracować z coachem na odległość?

Praca z coachem na odległość staje się coraz bardziej popularna z uwagi na większą, niż kiedyś mobilność ludzi i potrzebę szanowania czasu. Bezpośrednie spotkanie: z przyjazdem, sesją i powrotem może zabrać i 3 godziny podczas, gdy zdalna sesja obejmuje tylko czas sesji. Do tego dochodzi też praca w metodzie E-coachingowej, którą kilka lat temu zaczęłam na polskim rynku pokazywać, a która powstała z potrzeb klientów, którzy nie chcieli się spotykać i nie chcieli rozmawiać. E-coaching to codzienna praca z coachem za pomocą platformy. Niektórzy nazywają ją wręcz coachingiem pisanym. Profesjonalny coaching, który wykorzystuje nowoczesne technologie nadal przede wszystkim jest nastawiony na potrzeby Klienta, bo to na rzecz jego dobra coach działa.
 
Na Politechnice Białostockiej ruszyły studia podyplomowe „Coaching w biznesie” – to trudny kierunek?

Jest to kierunek z jednej strony narzędziowy, bo słuchacze poznają różne narzędzia w pracy coacha, a z drugiej mocno rozwojowy. Ćwicząc sesje, ucząc się kompetencji coachingowych zaczyna się pracować nad swoimi tematami. To wywołuje i refleksje i odkrycia, ale także różne emocje. Uczestnicy wskazują na dużą wartość tego procesu podkreślając przy tym, że nie zdawali sobie sprawy, że tak mocno metoda może działać.
Aby zostać dobrym coachem potrzeba czasu, pokory i bardzo dużej pracy nad swoim rozwojem coachingowym.
 
Czy w naszym regionie jest duża grupa coachów? Ilu ich jest w Polsce?

ICC na swojej stronie podaje, że certyfikowało się 1400 coachow. Izba Coachingu wydała certyfikację 89 coachów, a raport Polskiej Izby Firm Szkoleniowych z 2008 roku szacował, że w 2012 roku może być na rynku około 4 tys. coachów. Szacując obecnie, może być to liczba między 10 tys. a 12 tys. coachów.
Ale trzeba mieć na uwadze, ze zawód coacha nie jest regulowany prawnie, zatem dane dotyczące liczby coachów nie są dostępne tak, jak dane prawników czy lekarzy. Każda osoba, która skończy coachingowe studia, kurs, szkolenie -niezależnie czy trwało 2 dni, a na studiach o coachingu mogło to być tylko 20 godzin zajęć – może mieć poczucie, że ma prawo tytułować się coachem. I na takim rynku, nieuregulowanym, słowo konkurencja w zakresie świadczenia usługi coachingowej, nabiera zupełnie innego znaczenia. Czy dla profesjonalnego coacha działającego na rynku 15 lat, osoba po 1 – dniowym kursie może być konkurencją? A z drugiej strony, skąd klient ma wiedzieć, kto jest dobrym coachem, kto może mu to powiedzieć? Środowisko wykonuje liczne działania edukacyjne na tym polu, w sieci można znaleźć filmy i treści wyjaśniające, czym jest metoda coachingowa. Powstała też strona pokazująca spectrum coaching, pod nazwą coachingwpolsce.pl, niemniej nadal, jako środowisko szukamy, rozwiązań, które przynosiłyby wyższą skuteczność niż obecnie proponowane.
Wydaje się, że na rynku podlaskim jest niezagospodarowany potencjał do wykorzystania tej metody i wiedząc o dwóch edycjach zrealizowanych studiów coachingowych na różnych Uczelniach w Białymstoku mam nadzieję, że będzie to się rozwijało.
 
Czy płeć ma znaczenie w tym zawodzie?

W moim ponad 10 letnim doświadczeniu uczenia o procesie coachingu, na studiach podyplomowych, na całą grupę uczestników (między 12 a 22 osobami) jest maksymalnie 4 mężczyzn. Czy to coś znaczy? Może tak. Ja bym się skupiała na tym, aby na rynku był dostęp do profesjonalnych coachów, którzy odpowiedzialnie pracują w tej metodzie i dzięki temu rozumienie jej wzrasta, a osiągane korzyści u Klientów są dowodem tej pracy.
 
Czego brakuje w kontaktach między ludźmi? Jakiej umiejętności uczyłaby Pani wszystkich w szkole?

Uczyłabym aktywnego słuchania, zadawania otwartych pytań, otwartości na świat drugiej osoby, bez przypisywania jej różnych intencji oraz umiejętności pokazywania siebie, mówienia o swoich potrzebach, proszenia o pomoc. Wspólnie z prof. Joanną Moczydłowską rozmawiamy o kierunku studiów: Coaching w edukacji, gdzie byłoby praktykowane między innymi budowanie otwartej komunikacji opartej na słuchaniu i poszukiwaniu wspólnych rozwiązań, w poszanowaniu wartości każdej ze stron. A w kontaktach między ludźmi – trochę przewrotnie odpowiadając na to pytanie – brakuje mi właśnie tego kontaktu. Kontaktu z drugą, żywą osobą, a nie z jej komunikatami i kreacjami, które błyskawicznie wysyła się sms’em czy za pomocą Messengera.
 
Rozmawiała Magdalena Gołaszewska