Noc spadających gwiazd

Popularnie nazywane są spadającymi gwiazdami. Czy wiesz, czym tak naprawdę są przemierzające kosmos światła, które możemy obserwować z zapartym tchem?

Perseidy – bo taką noszą nazwę – są rojem meteorów, który każdego lata pojawia się na naszym niebie. Co ciekawe, widziane z Ziemi „spadające gwiazdy”, mają w rzeczywistości rozmiar ziarenek piasku.

Sprawcą całego zamieszania jest kometa 109P/Swift-Tuttle, której lot możemy obserwować z Ziemi co 133 lata. Po raz pierwszy, w lipcu 1862 roku, zobaczyli ją niezależni badacze: Lewis Swift i Horacy Parnell Tuttle. Ostatnio widziana była w 1992 roku, a jej kolejny przelot nastąpi w roku 2126.

Kometa o średnicy 26 km znajduje się na eliptycznej orbicie przecinającej orbitę Ziemi. Podczas swojej wędrówki zbliża się do Słońca. Wtedy jej lodowe jądro paruje i uwalnia pył, który tworzy długi warkocz kometarny widziany w przestrzeni kosmicznej. To właśnie w ten warkocz „wpada” Ziemia. Rozpędzony rój meteoroidów dostaje się do naszej atmosfery i spalając się w niej tworzy zjawisko zwane Perseidami lub „łzami świętego Wawrzyńca” (10 sierpnia jest dniem jego męczeńskiej śmierci).

Efekt świetlny widziany na naszym nocnym niebie nie zależy jednak od wielkości skał, a raczej od prędkości z jaką się poruszają. Perseidy przemierzają atmosferę ziemską z prędkością 59 kilometrów na sekundę! To szybkość prawie 9 razy większa od tej, z jaką Międzynarodowa Stacja Kosmiczna przemierza kosmos. Pęd powoduje nagrzanie się materiału skalnego – wysoka temperatura jest przyczyną efektownego rozbłysku widzianego przez obserwatorów z Ziemi.

Droga, którą podąża kometa 109P/Swift-Tuttle, budzi niepokój naukowców. Trajektoria lotu komety wskazuje bowiem na to, że w 2126 roku może ona zderzyć się z Ziemią lub Księżycem. Po przeanalizowaniu danych historycznych stwierdzono jednak, że kometa nie zagraża ludzkości. Znacznie groźniejszy będzie jej powrót w 4479 roku. Naukowcy uważają, że kometa może wtedy zderzyć się z Ziemią, a symulacje komputerowe opisują to zjawisko jako 27-krotnie silniejsze niż te, które jest odpowiedziane za wyginięcie dinozaurów. Badacze są jednak zdania, że rozwój technologii pozwoli zapobiec tej tragedii.

Niezwykłe zjawisko „deszczu meteorów” będziemy mogli obserwować również i w tym roku. W nocy z 12 na 13 sierpnia przypadnie szczyt jego aktywności. Obserwacja nie wymaga specjalistycznego sprzętu. Warto zabrać ze sobą śpiwór, ciepłą bluzę i wyruszyć za miasto. Znaleźć sobie miejsce oddalone od miejskich świateł, rozłożyć się wygodnie i obserwować rzekę Perseidów przemierzających galaktykę. Kto wie, może spełnią się nasze najskrytsze marzenia?

 

Autor: Natalia Markowska