SAFowicze [wywiad]

Z Julią Koleśnik, Maciejem Niszczotą i Dawidem Pieciulem rozmawia Aleksandra Dziwińska.

Czym jest SAF?

J: Studencka Agencja Fotograficzna.
M: Ale teraz, jako licealiści, prawie przejęliśmy tę agencję.
D: Obecnie SAF składa się albo z osób około 18 roku życia albo około 30.

Skoro jest to Studencka Agencja Fotograficzna, to jak wy się tu znaleźliście?

M: Ja przez nich.
D: Ja przez Julię.
J: Ja przyszłam tu pierwsza. Wszyscy w LOPB, gdzie się uczyłam, wiedzieli, że interesuje mnie fotografia. Któregoś dnia mój wychowawca powiedział, że mam przyjść na wywiadówkę, bo będą robione zdjęcia na stronę szkoły przez Kubę Gwiazdowskiego – jednego z SAFowiczów.

Było mi trochę  głupio przychodzić na wywiadówkę! Spotkanie odbywało się w CNK, Kuba robił zdjęcia, a ja go obserwowałam.

Potem porozmawialiśmy, powiedział mi o SAFie. Stwierdziłam: dobra, przyjdę. Na dwóch pierwszych spotkaniach byłam sama. Później powiedziałam Dawidowi. Dawid przyszedł. Powiedzieliśmy Maćkowi. Maciek przyszedł. I tak już zostaliśmy.

A co było przed SAFem?

J: Zawsze miałam w domu aparat. Robiłam zdjęcia. Nie traktowałam tego jednak na poważnie. Kiedy trafiłam do liceum i usłyszałam o zajęciach fotograficznych postanowiłam spróbować. Na pierwszych zajęciach dowiedziałam się jak działa aparat i że to nie tylko tryb auto, że są inne rzeczy, które mogę sama ustawić i operować aparatem. Zaciekawiło mnie to. Przez pierwszą klasę nie opuściłam ani jednych zajęć.
M: Zainteresowałem się fotografią pod koniec gimnazjum. Zdjęcia robiłem kompaktem. Jednakże… rozwaliłem go. Wtedy kupiłem lustrzankę i się zaczęło. To były wakacje przed liceum. W liceum dołączyłem do koła fotograficznego. Kolejnym etapem jest SAF.
D: Jestem totalnym samoukiem. Moja przygoda z fotografią zaczęła się 5 lat temu. Moja mama wygrała aparat w jakimś konkursie statystycznym. Dała mi ten aparat. To był prosty kompakt, miał duży zoom i robił ładne zdjęcia owadom.

Zaczynałem od przyrody. Bawiłem się w ten sposób przez parę lat. Poszedłem do liceum, słyszałem o zajęciach z fotografii, ale nie uczęszczałem na nie. Siedziałem w swoim świecie robaczków i motylków.

Dopiero po jakimś czasie spotkałem nauczyciela od fotografii i pokazałem mu swoje zdjęcia. Powiedział, że mam talent, zaprosił na zajęcia. Po pół roku nauki fotografii „na poważnie” kupiłem swoją lustrzankę. Zagłębiałem się w fotografię na wyższym poziomie. Teraz nawet na tym zarabiam.

Co jest dla was najważniejsze w fotografii?

D: Połączenie techniki i emocji. Lubię mieć technicznie poprawne zdjęcia. Żeby kompozycja się zgadzała, żeby były dobrze naświetlone, żeby kolory były miłe dla oka. Jednocześnie, jako że pracuję z ludźmi, to bardzo ważne są emocje. Staram się ukazać na zdjęciach prawdziwe oblicze człowieka. Nie zawsze się udaje, ale zawsze próbuję.
M: W fotografii najbardziej mnie fascynuje utrwalenie momentu. To jest przewaga fotografii nad innymi formami sztuki, na przykład malarstwem.

Fotografia to emocje, chwile. Można trafić na taki kadr, na taki moment, że człowiek naprawdę się otwiera. Wtedy powstają najlepsze zdjęcia. To niesamowicie satysfakcjonujące.

J: Zgadzam się z moimi przedmówcami. Najważniejsze to uchwycić moment. Tylko, że ja najbardziej lubię fotografować koncerty. Lubię pokazywanie tych wszystkich emocji – artystów i publiczności. Chcę, żeby patrząc na to zdjęcie uczestnicy koncertu przypomnieli sobie, co wtedy czuli, żeby powiedzieli: fajne zdjęcie, fajny koncert, fajne wspomnienia.

Czym jeszcze jest fotografia poza aspektem technicznym i czekaniem na odpowiedni moment?

D: Może być na przykład formą terapii. Na własnym przykładzie zauważyłem, że jestem bardziej otwarty przez to, że pracuję z ludźmi. Życie człowieka się zmienia, kiedy odkrywasz jak dużo ciekawych osób jest dookoła nas.
J: Kiedy robię zdjęcia, to nie myślę o problemach. Skupiam się na tym, żeby zdjęcie było dobrze wyostrzone. To taka odskocznia o życia codziennego.
D: Dzięki fotografii można zapomnieć o całym świecie, co prowadzi do kuriozalnych sytuacji… Kiedyś robiłem zdjęcia w parku. W pewnym momencie usiadłem na chodniku, a dookoła mnie biegał tłum małych dzieci. Ktoś puszczał bańki, więc otoczony dziećmi robiłem im zdjęcia. W ogóle mi to nie przeszkadzało.
J: Ot normalny dzień z życia fotografa!
D: Dokładnie!

Podczas fotografowania nie zwraca się uwagi na to, że ktoś się na nas gapi. Stoisz w środku miasta z modelką, która robi jakieś dziwne rzeczy, sam też wyglądasz jak połamany, bo żeby uchwycić dobry kadr musisz się czasem powyginać. Ludzie się gapią, ale ty już tego nie zauważasz.

J: Pozy fotografów są czasem dużo lepsze niż te modelek.
M: Tak! Pamiętam jak kiedyś Dawid zaczął robić mi zdjęcia, jak ja się wyginam, żeby uchwycić swoje kadry!
D: To też jest piękne. Można robić całe serie zdjęć fotografom przy pracy. To wygląda jakbyśmy od kilku lat ćwiczyli gimnastykę!

Są jakieś ciemne strony fotografii? Czy zawsze jest to miła i przyjemna praca?

J: Kiedyś robiłam zdjęcia na koncercie w Zmianie Klimatu. Zazwyczaj między sceną a publicznością postawione są barierki, ale tego dnia ich nie było. Kończyła się scena, a zaczynała publiczność. Chciałam zrobić dobre zdjęcia wokalistów od frontu, więc spędziłam pół koncertu na kolanach i czołgając się między tymi ludźmi! To nie zawsze jest prosta praca.
D: Fotograf może też się nabawić kontuzji. Może to śmiesznie zabrzmi, ale robiąc dużo zdjęć na imprezie okolicznościowej, gdzie ludzie tańczą i trzeba trzymać aparat w górze przez kilka godzin następnego dnia mogą się zdarzyć zakwasy przedramion. Czasem bolą palce. Kiedy trzymamy aparat w jednej ręce, to później mamy problemy z palcami wskazującymi i środkowymi, bo to na nich opiera się cały ciężar aparatu.
M: Ceny sprzętu do fotografii są kosmiczne.

J: Nasz nauczyciel powiedział kiedyś: fotografia jest droga tylko na początku, później jest tylko bardzo droga.

D: Tak. To mógłby być slogan kampanii przeciw narkotykom: pokaż dziecku fotografię, już nigdy nie będzie miało pieniędzy na narkotyki.

Jakieś ciekawe historie z życia fotografa?

M: Ostatnio robiliśmy zdjęcia na polu rzepaku. Staliśmy na miedzy i nagle widzimy jakiegoś pana rolnika, który zmierza w naszą stronę. Zaczęliśmy od razu zbierać sprzęt.
J: Pierwsze  czym pomyśleliśmy to to, że biegnie do nas właściciel pola i nas przepędzi, przeklnie i w ogóle już po nas.
M: Pan podchodzi do nas. Dawid grzecznie się z nim wita, a pan na to: no spóźniliście się trochę. Trzeba było przyjechać tydzień temu, ładniejsze kolory były. Rzepak kwitł, teraz tu już przekwita.
D: Zamiast nas przepędzić udzielił nam dobrych rad.

Gdzie można zobaczyć wasze zdjęcia?

D: Na przykład w Operze w restauracji Forma. Tam odbywa się taki Instagram na żywo. Pokazujemy zdjęcia. Ludzie oglądają, komentują. Nazywa się to foto-wtorek i ogłaszamy go na Facebooku.

Rozmawiała: Aleksandra Dziwińska

Instagramy naszych rozmówców:
przejdź na Instagram Julii
przejdź na Instagram Dawida
przejdź na Instagram Macieja