Studiuj zdalnie!

Historia to dobra nauczycielka. Pokazuje płynność świata i tendencję do zupełnie nieoczekiwanych, błyskawicznych przemian w różnych dziedzinach życia. Konserwatywna edukacja długo opierała się większym przemianom technologicznym, lecz zmiana przyszła z całkowitego zaskoczenia. Czy nauka stanie się wydajniejsza?

Mniej więcej od połowy marca 2020 studia nie są już tym samym. Edukacja ewoluuje na naszych oczach, w bólach, ale też dreszczu euforii budzi się nowy model nauki. Sale wykładowe zamieniły się w pokoje wideokonferencyjne, kolokwia, testy, zaliczenia i egzaminy odbywają się na Blackboardzie czy Skypie. Czy tak będzie wyglądała przyszłość studiowania?

Dlaczego nie rewolucja?

Widząc tempo zmian oraz przemianę modelową kształcenia właściwie z dnia na dzień, bardzo kuszące jest stwierdzenie, że mamy do czynienia z rewolucją. Tak jednak, moim zdaniem, nie jest. Dotychczas system ewoluował w bardzo powolnym tempie. Zaledwie część kształcenia w nielicznych przedmiotach odbywała się online, co z pewnością wynikało po części z obaw o obniżenie jakości w przyswajaniu wiedzy przez studentów, a po części z dużej amplitudy wieku wśród prowadzących, a więc ewentualnej konieczności rzetelnego przeszkolenia kadry w ramach unowocześniania systemu. To, co wydarzyło się w polskiej formule studiów w marcu, to jedynie przymusowe przyspieszenie tego, co było nieuniknione. Stoję jednak na stanowisku, że obecnie nikt nie jest przygotowany na kontynuację w pełni zdalnego kształcenia. Studenci i prowadzący zajęcia zostali równocześnie oblani kubłem zimnej wody. Otrzymali z jednej strony szansę na przeszkolenie się w alternatywnej formie edukacji w sytuacji kryzysowej, z drugiej zaś stało się to zbyt gwałtownie, by byli w stanie funkcjonować tak w pełnym wymiarze w przyszłości.

Noc jest najciemniejsza przed świtem

Zdalne kształcenie uświadomiło wszystkim kilka istotnych kwestii. Czas spokoju i prosperity jest tylko (i aż) możliwością do zdrowego i regularnego rozwoju. Edukacja może odbywać się przez platformy zdalne, ale nie jest to obecnie możliwe w pełnym lub większościowym wymiarze – głównie ze względu na brak mentalnego przestawienia obu stron w edukacji na taki tryb pracy. Mimo sytuacji gwałtownych zmian, uczelnie stają na wysokości zadania, by wyjść z impasu obronną ręką.  Wykładowcy wykonują wiele nadprogramowego wysiłku, by zdobyć nowe umiejętności w celu prowadzenia zajęć na odpowiednim poziomie.

Podsumowując, chcę podkreślić bardzo istotną kwestię, ponieważ często pojawia się ona na forum studentów, czy osób związanych bezpośrednio z uczelniami wyższymi. Sytuacja, w której się znaleźliśmy, jest skomplikowana i trudna, tak dla studentów, jak i wykładowców, choć obiektywnie ci drudzy mają więcej powodów do narzekania. W ciężkim okresie uratuje nas wzajemny szacunek, pokora i praca. Istnieje wiele czynników frustracjogennych, jednak pamiętajmy, że to nie wykładowcy przymusili nas do zdalnej edukacji, studenci też dopiero wdrażają się w pewne techniki kształcenia, ale obie strony łączy jedno: wybraliśmy uczelnię na swoje miejsce w najbliższych latach i trzeba wziąć odpowiedzialność za środowisko, w którym żyjemy, nawet (a może szczególnie) w trudnych chwilach, bo na tym polega dorosłość i esencja życia.

Autor: Artur Sabasiński