Teatr Dramatyczny. Pies, kobieta, mężczyzna wyreżyserowała Julia Mark

Teatr Dramatyczny. Pies, kobieta, mężczyzna, fot. Jerzy Doroszkiewicz

Julia Mark dla Teatru Dramatycznego sięgnęła po tekst sprzed ćwierć wieku. „Pies, kobieta, mężczyzna” Sibylle Berg przypomina telewizyjny sitcom połączony ze stand-upem z kilkoma ciekawymi zabiegami.

Ponieważ w pop kulturze wszystko już było, nikogo nie zdziwi, że historia „o mężczyźnie z przeszłością i kobiecie po przejściach” jest opowiadana przez bezdomnego psa. Jak przystało na sitcom – wszystko odbywa się w jednej, minimalistycznej scenografii, a perypetie jej i jego są do bólu zgrane i w amerykańskich komediach romantycznych, i po stokroć opisane w pismach kobiecych. Widać Teatr Dramatyczny przy wyborze tekstu kierował się zasadą inżyniera Mamonia – bezpieczniej grać coś, co publiczność już zna. O tym, że ryzyko się opłaca mówi sukces „Skrzyneczki bez pudła” – komedii, która bawi i nie obraża inteligencji. W wypadku „Hund, Frau, Mann” Sibylle Berg – zgrane klisze wywołują śmiech na sali, ale też i patrzenie na zegarek.

Bo ileż razy można patrzeć na to, jak ludzie zostają ze sobą ze strachu przed samotnością, ale też nie nauczyli się nigdy być razem, iść na kompromisy? A lekko zaskakujący finał? Umówmy się – Janusz Głowacki, a za nim Andrzej Wajda w „Polowaniu na muchy” mieli o wiele więcej odwagi niż eurodeputowana autorka.

Julia Mark pomysłowo zaaranżowała scenę, Krzysztofa Ławniczaka obsadzając w roli stand-upera, który szczęśliwie nikogo nie obraża, choć pozwala sobie na kilka szarż. Kiedy rozpoczyna narrację, mówi kojącym głosem, jaki znamy choćby z pięknego słuchowiska Doroty Sokołowskiej. W tym spektaklu prędzej czy później wejdzie w swoje parodystyczne, afektowane tony. Publiczność przedpremierowa to kupuje, ale miłe złego początki ulatują.

Bernard Bania, wycofany, udający swoją postacią sam przed sobą, że stać go na więcej ma swoje sekundy fantastycznej gry aktorskiej. Kiedy? Ano wówczas, kiedy Julia Mark uruchamia wyobraźnię widzów. Para spóźnionych kochanków wykleja czerwonym scotchem ramy swojego wspólnego mieszkania, a kiedy się przy tej pracy spotka – w popłochu wraca na z góry upatrzone pozycje. I tu właśnie Bania, cały rozedrgany, ostrożnie stąpając po cienkiej czerwonej linii wywołuje autentyczne emocje. Czy to współczucie, czy coś innego – każdy widz może ocenić sam.

Monika Zaborska odważnie gra kobietę w pewnym wieku, ale kiedy obydwoje zaczynają się rozbierać do piosenki Michaela Jacksona – zamienia się, być może za sprawą reżyserki – w parodię kobiecego pożądania. Zresztą zabawiający się paskiem od spodni w stylu SM Bania, a później strzelający owym artefaktem niczym biczem, wzbudza salwy śmiechu, ale i zażenowania. Naprawdę, aż tak muszą się wydurniać? Dodatkowo jeszcze parodia przepięknego przeboju Dalidy „Parole, parole” dodatkowo dobija co wrażliwszych widzów. Aż chce się zacytować niezbyt parlamentarne powiedzenie, o tym, że gdy głowa siwieje, pewna część ciała szaleje.

Można odnieść wrażenie, że Julia Mark miota się pomiędzy ciekawie ustawioną konwencją z eleganckim psem-narratorem i parą sfrustrowanych, źle ubranych ludzi, którzy mimo wieku, nie wiedzą czego chcą, a tanim kabaretem. In plus można uznać wykorzystanie orkiestrowej wersji „Space Oddity” w scenie, w której Zaborska wije się na podłodze związana czerwoną nicią ze swoim partnerem. Zwłaszcza, że w uszach od razu brzmią słowa „ground control to Major Tom”. A może to też tekst rodem z sitcomu?

„Pies, kobieta, mężczyzna” wydają się być przedstawieniem nierównym i skierowanym raczej do mniej wymagającej widowni. Ta bardziej wyrafinowana na pop psychologię raczej się nie nabierze, a dialogi rodem z telenoweli puści mimo uszu. Choć w kilku miejscach na pewno się uśmiechnie. Tylko czy nie z poczucia zażenowania z obserwacji zdań, jakie wykonują aktorzy?

#Zjerzonykulturą – Jerzy Doroszkiewicz

× W ramach naszego serwisu www stosujemy pliki cookies zapisywane na urządzeniu użytkownika w celu dostosowania zachowania serwisu do indywidualnych preferencji użytkownika oraz w celach statystycznych.
Użytkownik ma możliwość samodzielnej zmiany ustawień dotyczących cookies w swojej przeglądarce internetowej.
Więcej informacji można znaleźć w Polityce Prywatności
Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie plików cookies, zgodnie z ustawieniami przeglądarki.
Akceptuję Politykę prywatności i wykorzystania plików cookies w serwisie.