Tradycja vs. nowoczesność w majowy wieczór!

Ten pochmurny, majowy wieczór nie skłaniał do spacerów na świeżym powietrzu. Przelotne, gwałtowne opady deszczu potrafią prawdziwie zniechęcić. Jak to się więc stało, że całe centrum było zapełnione samochodami i grupami ludzi tłoczących się pod parasolami? Białostoczan skusiła moc atrakcji oferowanych przez ośrodki kultury w ramach Nocy Muzeów!

Nie jestem częstym gościem muzeów. Uważam, że niosą wiele pożytecznych treści, ale ich forma jest zwyczajnie nieprzystępna. Potrzeba prawdziwego pasjonata, by regularnie odwiedzać takie miejsca. Przeglądając oferty tegorocznej Nocy Muzeów uznałem jednak, że dam sobie szansę na zmianę podejścia. Spontanicznie zdecydowałem się na zwiedzanie Opery i Filharmonii Podlaskiej oraz Galerii Sleńdzińskich. Co przyniosło zderzenie dwóch światów?

Mistyczna Opera

Wizyta w nowoczesnym gmachu przy ulicy Odeskiej z pewnością na długo zapadnie mi w pamięć. Niebagatelny wpływ miała na to niezwykła aura pogodowa. Rozpoczynając swoje „zwiedzanie” od wizyty na dachu, co było jedną z przewidzianych przez organizatorów atrakcji, miałem szansę obserwować panoramę Białegostoku z zupełnie innej perspektywy niż dotychczas. Rześki wieczór, w połączeniu z nadchodzącą gdzieś zza horyzontu burzą, stworzył obrazek niemal jak z filmu. Ciężko jest mi sobie wyobrazić bardziej klimatyczne (nawet jeśli mało praktyczne) warunki do „obserwacji nieba”. Chroniąc się przed deszczem w budynku, zapoznałem się z wystawą sztuki współczesnej, której autorem okazała się młoda białostoczanka – Adrianna Konopka. Choć nie jestem miłośnikiem tego nurtu, przyznaję że prezentowane dzieła skłaniały do refleksji i zawierały w sobie wiele ukrytych walorów. Organizatorzy mogli poszczycić się również prezentacją na scenie głównej scenografii z „Upiora w Operze” – ilość chętnych, by zobaczyć te aranżacje przekroczyła możliwości sali! Miłym akcentem okazał się też fortepian wystawiony na holu. Śmiałkowie mieli okazję zaprezentować swoje umiejętności pozostałym odwiedzającym. Noc Muzeów 2019 w wydaniu Opery i Filharmonii Podlaskiej podsumuję jako hołd współczesnemu wymiarowi sztuki na wielu płaszczyznach. Frekwencja z pewnością utwierdziła organizatorów, że jest to kierunek słuszny dla tej instytucji w kolejnych latach.

Coś kameralnego?

Następnie skierowałem się na ulicę Waryńskiego, gdzie ma swoją siedzibę Galeria im. Sleńdzińskich. Była to moja pierwsza wizyta w tej instytucji, więc nie miałem pojęcia, czego się spodziewać. Dotychczasowe doświadczenia związane z galeriami kazały przypuszczać, że znajdę się na, konkurencyjnej dla wspomnianej pani Konopki, wystawie sztuki współczesnej. Bardzo się pomyliłem! Wszedłem do lokalu, podzielonego na dwie niewielkie sale, gdzie prezentowano wystawę prac w różnym, ale nieabstrakcyjnym stylu. Późna pora nie sprzyjała wysokiej frekwencji, co dodatkowo uwydatniło wrażenie ciepła i kameralności wydarzenia. Zostałem powitany przez przemiłą przewodniczkę, która zaproponowała udział w quizie. By go rozwiązać, należało wykorzystać podstawową wiedzę z różnych dziedzin – poczynając od znajomości stylów artystycznych, przez historię, aż po modę XX wieku! Krótka zabawa pozwoliła mi dowiedzieć się wielu ciekawostek z życia Sleńdzińskich, a także sięgnąć po nagrody. Tu po raz kolejny brawa za pomysłowość organizatorów – za rozwiązanie quizu można było otrzymać wybrany album z pracami białostockich twórców z dziedzin fotografii, rysunku i malarstwa. To bardzo dobra promocja dla lokalnego środowiska artystycznego!

Współczesność czy tradycja?

Ciężko jest mi podjąć decyzję, która z wymienionych instytucji kulturalnych bardziej mnie do siebie przekonała. Obie zaprezentowały zróżnicowaną ofertę atrakcji. Ta wariacja pokazuje możliwości, jakie daje Białystok odwiedzającym nasze ośrodki kultury. Opera ujęła niezwykłym klimatem, który nastroił mnie na wieczór ze sztuką, zaś Galeria im. Sleńdzińskich bardziej „zaangażowała” w swój pomysł na wydarzenie. Bez względu na preferencje artystyczne, mam nadzieję, że za rok spotkam Cię, Czytelniku, na Nocy Muzeów 2020!

 


Autor: Artur Sabasiński

Jestem studentem na Wydziale Prawa Uniwersytetu w Białymstoku. Poza studiami, angażuję się w działalność społeczną. Moje zainteresowania naukowe obejmują dziedziny humanistyczne i ekonomię. Największą pasją darzę zegarki, książki i muzykę.