Weekendowe spanko do oporu – czy to ma sens?

Współczesny styl życia niejako wymusza funkcjonowanie na pełnych obrotach. Codzienne obowiązki zawodowe, domowe, czy wreszcie rodzinne sprawiają, że pełnowymiarowy sen to często niedostępny luksus. 

Istnieje jednak w tygodniu absolutnie magiczny okres – weekend, w którym możemy nadrobić zaniedbanie naszego ciała i umysłu. Jakie skutki przynosi weekendowe odsypianie? Czy pomoże w pełni zrekompensować tygodniowe stresy i niepełny wypoczynek?

Tygodniowe zaległości do nadrobienia w weekend?

Sen to odpoczynek naszego organizmu od wydajnej pracy. Efekty notorycznego niedosypiania są łatwo zauważalne. Poza fizycznym niedomaganiem, jesteśmy bardziej podatni na stres, a co za tym idzie gorzej funkcjonujemy w pracy i w domu. Odchodząc jednak od oczywistości, chcę zwrócić uwagę Czytelników na aspekt, dopiero niedawno przebadany przez naukowców. Osoby, które nie wysypiają się w tygodniu, a próbują nadrobić zaległości jedynie w weekend, są tak samo podatne na choroby cywilizacyjne (gł. cukrzyca, otyłość), jak osoby które nie dosypiałyby przez 7 dni w tygodniu.

6-7 godzin snu na dobę.

Przeprowadzenie testów umożliwiło wysunięcie wniosku, że nie da się poprawić metabolizmu przez wybiórcze wysypianie się. Jeśli zależy nam na zdrowiu, powinniśmy starać się o przynajmniej 6-7 godzin snu codziennie, co przekłada się niebagatelnie na kondycję psychiczną i fizyczną. Skoro tak, czy dodatkowe weekendowe „spanko” nie ma sensu?
Oczywiście, że ma! Jeżeli nadarza się okazja, należy z niej korzystać, ponieważ sen zwyczajnie poprawia naszą kondycję fizyczną i samopoczucie.

Pamiętajmy więc, że długotrwałe niedosypianie zbierze w końcu swoje żniwo i …śpijmy ile wlezie!

Autor: Artur Sabasiński

Jestem studentem na Wydziale Prawa Uniwersytetu w Białymstoku. Poza studiami, angażuję się w działalność społeczną. Moje zainteresowania naukowe obejmują dziedziny humanistyczne i ekonomię. Największą pasją darzę zegarki, książki i muzykę.

 


Źródło PAP – Nauka w Polsce