Z szuflady na Technotalent!

Pełzak służy do przemieszczania się. Konstrukcja jest osadzona na czterech obrotowych kółkach, które łącznie są w stanie utrzymać ciężar 160 kg w ruchu. Powstał z chęci pomocy dzieciom – mówi Ewelina Brzozowska, doktorantka PB i twórczyni Pełzaka.

Druga część rozmowy

Przeczytaj część pierwszą.

Jak projekt się rozrastał?

Przyspieszenie nastąpiło na początku 2018. Pierwsze kopyto do weryfikacji kształtu i rozmiaru powstało z szarego tworzywa. Była to tylko część górna, bez systemu jezdnego. Na tym etapie poszłam do profesora Wojciecha Kułaka i doktor Doroty Sienkiewicz z Kliniki Rehabilitacji UDSK w Białymstoku. Dzięki ich uprzejmości na sali rehabilitacyjnej spędziłam długie godziny z wieloma pacjentami. Obserwowałam rehabilitację wielu schorzeń, dzieci w różnym wieku, ich potrzeby. Wtedy też pojawiła się wizja całej serii rozwiązań. Taką też potrzebę zgłaszały panie rehabilitantki, przyglądając się mojemu rozwiązaniu. Sukcesywnie modyfikowałam kształt pełzaka. Chciałam go skończyć! W tamtym okresie wykonano też analizę rynku pod kątem wprowadzenia rozwiązania do sprzedaży. Powstał kolejny, jeżdżący prototyp. Również wstępnie przetestowany w Klinice, chroniony też jako Wzór Wspólnotowy Prawem z Rejestracji w EUIPO. Kolejny pełzak ma czerwony kolor. Zyskał też roboczą nazwę „Crowler”.

I zgłosiłaś go do kolejnej edycji konkursu „Technotalent”.

Tak. Zgłosiłam go do kilku kategorii. Pomyślałam, że będzie większa szansa, aby w którejś z nich dostał się do finału. Przeżyłam szok, gdy projekt dostał się do finałowej piątki w aż 4 kategoriach! Przygotowanie się do konkursu i do czterech prezentacji zajęło trochę czasu. Dodatkowo były też bardzo ciekawe warsztaty dla finalistów, które dały mi szersze spojrzenie na projektowanie, wchodzenie na rynek z produktem, promocję marki…

I przyszło zwycięstwo?

Tak jest! To zwycięstwo w kategorii Technika udowodniło mi, że warto było pracować na to cały rok. Do pełni szczęścia dołączyła wygrana w kategorii Technotalent PB, wyróżnienie w kategorii Biznes i Technotalent 5-lecia za determinację i progres projektu przerosły moje najśmielsze oczekiwania. Gala Finałowa zdominowana została przez pełzaka!

Co będzie dalej z tym pełzakiem – bolidem?

Nadal chcę go rozwijać. Teraz mam jeszcze na uwadze dopięcie swojej rozprawy doktorskiej. Zaczyna się nowy, lepszy rozdział mojego życia. Wierzę w to. Pewnie nie będzie łatwo, ale nie poddam się.

Ostatni rok to sporo zróżnicowanych wrażeń i doświadczeń: sukcesy naukowe, konkurs, Światowy Kongres Biomechaniki (WCB 2018), artykuły z jednej strony i intensywna praca w gastronomii z drugiej. Jak łączysz te dwa światy?

Sukces naukowy to zaproszenie na Światowy Kongres Biomechaniki WCB2018 do Dublina. Wspomnieć należy, że na ośmiu zgłoszonych referatów z Polski dwa były reprezentowane przeze mnie, a na dwa wystąpienia w sesji „oral presentation” jedno było moim. Brałam też udział w wydarzeniach promujących pełzaka, konferencji Kreatywność i Innowacyjność w gospodarce regionu, programie telewizyjnym Poranek w Obiektywie, spotkaniu „Z Technotalentami przy kawie”, Wschodnim Kongresie Gospodarczym oraz warsztatach „Design w Inżynierii Biomedycznej”, które prowadziłam w ramach East Design Days 2018. Dopracowywałam także artykuł pisany we współudziale z moimi studentami, który będzie rozdziałem w monografii Springera. Ten rok minął również pod znakiem dorywczej pracy jako kelnerka. Miałam to szczęście, że w 4-gwiazdkowym hotelu miałam często możliwość porozmawiania z bardzo ciekawymi ludźmi, nauczyłam się też kierowania różnymi zadaniami, szkolenia nowych osób, szybkiego działania w stresowych sytuacjach. Dowiedziałam się też sporo o sobie i innych ludziach, miałam możliwość ćwiczenia języka angielskiego na co dzień. Ale okazało się, że taka praca jest fizycznie nie dla mnie. Kosztowała mnie w pewnym momencie sporo serca, nerwów, zdrowia i zakończyła się zabiegiem na przepuklinę. Teraz w czasie zwolnienia na pewno nie będę się nudzić, dobrze wykorzystam ten czas.

Czy łatwo być młodym naukowcem, wynalazcą w tych czasach?

Nie jest łatwo, tym bardziej jeśli nie ma się trochę szczęścia, czasem zwariowanego pomysłu, nie odważy się wyjść przed szereg, zachować się inaczej niż inni. Gdy w sprzyjających okolicznościach, chęci wsparcia z drugiej strony powie się te trzy słowa – „Czy mi pomożesz?” – otwierają się nowe perspektywy, szersze horyzonty i się dzieje. Tylko trzeba wtedy jeszcze dużo siły, wiary, determinacji i czasem woli pójścia pod wiatr, żeby dojść do celu.

Jak zostałaś doktorantką na PB? Skąd pomysł na ten kierunek studiów?

Powiedziałabym, że „z przypadku”, ale że nie używam tego słowa, bo przypadki są tylko w języku polskim, mianownik, biernik, celownik… Zawsze chciałam pomagać innym. Już w trzeciej klasie wyobrażałam sobie siebie w białym fartuchu jako pielęgniarkę – teraz mam z nimi często styczność. Bardzo chciałam iść do II Liceum Ogólnokształcącego w Białymstoku. Nie miałam jakoś w stu procentach sprecyzowanego kierunku i planu na życie, bo wiele pomysłów chodziło mi po głowie. Głównie myślałam o profilu biologiczno-chemicznym, ale byłam „pierwsza pod kreską”, a kolejna preferencja to była klasa matematyczno-informatyczna, gdzie po półroczu miałam się przenieść do „biol-chem”, ale żadne miejsce się nie zwolniło. Zawzięłam się i mimo to zdawałam maturę rozszerzoną z biologii i chemii twierdząc, że „na Politechnikę to ja się nie wybieram”. Listy przyjętych kandydatów na studia ogłoszono, gdy byłam w swojej pierwszej pracy w ośrodku wypoczynkowo-kolonijnym we Władysławowie. Chciałam sama zarobić na swój komputer, bo wiedziałam, że będzie mi potrzebny, a dla rodziców będzie to duży wydatek. Mój ówczesny szef, doktor biologii, opowiedział mi swoją historię. Poradził mi wybór Inżynierii Biomedycznej jako „kierunku z dużą przyszłością”, a ja stęskniona za domem porzuciłam marzenia o Olsztynie-Kortowie i możliwość pójścia na Technologię Żywienia, Biologię czy Chemię i wróciłam tu, do Białegostoku. A doktorat? Podpowiedziała mi ciocia. Zapytałam o taką możliwość mojego promotora. Udało się, ale czekałam na studia doktoranckie, gdy już utworzy się dyscyplina. Złożyłam dokumenty we wrześniowej rekrutacji na dyscyplinę Mechanika. A po dwóch latach otworzyłam przewód w dyscyplinie Biocybernetyka i Inżynieria Biomedyczna. W trakcie studiów cztery lata prowadziłam zajęcia ze studentami w ramach stypendium doktoranckiego…

Jakie cechy Eweliny są szczególnie ważne w rozwoju?

Chyba najbardziej zawziętość i determinacja. Należę do osób, które jak się za coś biorą to z reguły to kończą. Czasem kosztem odpoczynku i rezygnacji z rozrywek. Jestem też wrażliwa, kocham muzykę, śpiew – śpiewam w scholi. Dla odświeżenia umysłu często robię w pracy naukowej krótkie przerwy na tworzenie biżuterii, szydełkowanie. Nauczyłam się decoupage i transferu zdjęć na drewno. Gdy chcę więcej tlenu i endorfin wsiadam na rower. W zeszłym roku przejechałam nim 3000 kilometrów. Pojechałam też na tygodniową pielgrzymkę rowerową do Częstochowy. Szukam nowych, nieoczywistych rozwiązań, bardzo lubię rozmawiać z ludźmi, lubię ich słuchać i poznawać. Trochę też interesuję się psychologią. Często wolę poświęcić czas na usprawnienie jakiegoś procesu niż wykonywanie go wolniej. Efekt podobny, ale mam satysfakcję ze znalezienia nowego rozwiązania. Widząc różne rzeczy, z pozoru bezużyteczne, potrafię znaleźć dla nich nowe zastosowanie. Tak często powstają moje prace, coś z „niby” niczego.

Rozmawiała Magdalena Gołaszewska

Ewelina Brzozowska,
Studiowała Inżynierię biomedyczną na Wydziale Mechanicznym PB.
Otwarty przewód doktorski w dyscyplinie: Biocebernetyka i inżynieria biomedyczna.

Słowniczek:

Biomimetyka – wynalazki inspirowane przyrodą

EUIPO – Urząd Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej

Biocybernetyka – dział cybernetyki zajmujący się badaniem procesów sterowania w układach biologicznych oraz sprzężeń pomiędzy tymi procesami a środowiskiem