Prof. dr hab. Ewa Olszewska – Dlaczego ludzie chrapią? [wideo]

GEEKSTOK VIDEO

Rozmowa z prof. dr hab. Ewą Olszewską – kierownikiem Ośrodka Chirurgii Zaburzeń Oddychania Podczas Snu przy Klinice Otolaryngologii Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku

  • autorką książki pt: „Chrapanie i bezdechy. Diagnostyka i leczenie”
  • specjalistą otolaryngologii
  • współpracującą z ośrodkami medycznymi w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Singapurze

Czytaj także:

Pionierska operacja w Białymstoku!

Rewolucyjny trening skrojony na twoją miarę

 

Transkrypcja wywiadu:

 Magdalena Gołaszewska: Pani profesor, jest taki dźwięk, który może obudzić z najgłębszego snu i psuje humorek w wielu rodzinach. Dlaczego ludzie chrapią? Co się wtedy dzieje?

Prof. Dr hab. Ewa Olszewska: Chrapanie jest zjawiskiem akustycznym, zależnym od oddychania,  które jest wywołane wibracją przerośniętych tkanek podniebienia miękkiego, długiego języczka, przerośniętych migdałków, przerośniętej błony śluzowej tylnej ściany gardła, łuku podniebienno-gardłowego i podniebienno-językowego, przerośniętej nasady języka, ale również do chrapania są predysponowane osoby z nadwagą, z otyłością, osoby, które mają zaburzony szkielet twarzoczaszki, czyli na przykład małą cofniętą do tyłu żuchwę, wady zgryzu, nisko ułożoną kość gnykową. Ta wibracja tkanek, o których wspomniałam, wywołuje dźwięk chrapania.

MG: Jest on nieprzyjemny dla otoczenia

EO:   Bardzo jest nieprzyjemny.  Zaburza ciszę nocną, denerwuje się osoba, która śpi z pacjentem, denerwuje się otoczenie, denerwują się nawet sąsiedzi, jeśli te dźwięki chrapania osiągają na przykład 70 decybeli, czy więcej. To jest naprawdę taki [nieprzyjemny] dźwięk. Literatura podaje, że dźwięk 30 decybeli już jest w stanie wybudzić osobę śpiącą, więc mamy skalę, z czym musi się zmagać osoba, która śpi obok.

MG: Pytanie wielu osób, które śpią obok: dlaczego ten dźwięk nie budzi osoby, która chrapie?

EO:  Generalnie jeśli pacjent chrapie i jest to jedyny objaw zaburzeń oddychania podczas snu, to rzeczywiście może chrapać i wybudzać się tylko wtedy, kiedy osoba, która z nim śpi stara się w jakiś sposób zapobiec temu chrapaniu.  Na pacjentόw wyłącznie chrapiących, kiedyś mówiliśmy, tzw. „chrapacze społeczni”, czyli jedynym objawem zaburzenia oddychania było to chrapanie i oni najczęściej nie wybudzają się samoistnie. Natomiast, pacjenci którzy chrapią, ale również mają zaburzenia oddychania podczas snu pod postacią bezdechów – oni się wybudzają. Oczywiście statystycznie częściej mamy do czynienia z chorymi, którzy chrapią, niż z pacjentami, którzy mają też zespół bezdechów. Statystyki podają, że 2 miliardy osób chrapie na świecie, w Polsce około 40% populacji. Natomiast jeśli chodzi o zespół bezdechów  podczas snu to jest 2% kobiet i 4% mężczyzn, więc oczywiście rzadziej. Ale osoba chrapiąca jest predysponowana do zespołu bezdechόw podczas snu, w związku z tym już nie mówimy, że to jest chrapanie proste tylko chrapanie pierwotne. Teraz wiemy, że ta wibracja przerośniętych tkanek, o których wspomniałam wywołuje różne następstwa kliniczne: między innymi miejscowy stan zapalny, włóknienie naczyń, neuropatie w obrębie naczyń. To powoduje, że tych spłyceń oddechowych jest więcej, bezdechów jest więcej i u pacjenta,  który chrapie „nawykowo”, czyli trzy noce w tygodniu i więcej może rozwinąć się zespόł bezdechόw podczas snu, a zatem, czy muszę zdiagnozować i poleczyć pacjenta chrapiącego, czy pacjenta chrapiącego i zespołem bezdechów podczas snu, postępowanie diagnostyczne jest bardzo podobne.

MG: Pani profesor, pojawia się temat leczenia. Czy chrapanie można wyleczyć? Czy są jakieś skuteczne metody, co robić?

EO:  Właśnie dlatego mamy coraz więcej pacjentów, bo okazało się, że niekoniecznie trzeba się tylko wyprowadzić do drugiego pokoju.

MG: Albo 70 razy w nocy budzić się i przewracać na bok.

EO:  Kiedyś pani profesor Yaremczuk z Detroit kierownik  Kliniki Otolaryngologii, wspaniały artykuł pt. „Historia chrapania”, gdzie podkreśla różne metody zapobiegania chrapaniu i rzeczywiście wyobraźnia ludzka nie ma granic. Nawet w latach 50. chrapanie mogło być powodem rozwodu.

MG: Uznano je prawnie przyczyną rozwodu?

EO:  Uznano. Oczywiście od lat pięćdziesiątych minęło bardzo dużo czasu i wiemy, jak diagnozować pacjentów z zaburzeniami oddychania podczas snu i jak leczyć, a związku z tym mamy coraz więcej pacjentów, którzy się zgłaszają po pomoc z tego względu, ponieważ świadomość chorych się zupełnie zmieniła. Pacjenci szukają wymiernej pomocy.  Natomiast żeby podjąć decyzję o leczeniu, pacjent  musi przejść długie postępowanie diagnostyczne – rozpoczynając od wywiadu. Bardzo lubię, jak pacjenci przychodzą parami, czyli z osobą która towarzyszy pacjentowi.

MG: Z którą śpi obok i która słyszy, co się dzieje.

EO:  Tak, ponieważ jej przekaz jest bezcenny. Czasami się zgadzają te opowieści, czasami się rozbiegają, ale zarówno jedna jak i druga jest bardzo cenna. Zadajemy wiele pytań, to nie jest tylko „czy pan chrapie” i koniec. Są to pytania  dotyczące sytuacji, w jakich  [pojawia się chrapanie]. Są pacjenci, którzy generalnie rzecz biorąc nie chrapią, ale chrapią po kolacji z winem, czy po lekach nasennych, uspokajających, czy po bardzo dużym wysiłku w ciągu dnia.

MG: Czyli jest jakiś czynnik, który jeszcze to prowokuje?

EO:  Tak, oczywiście. Oni wtedy chrapią. I to jest trochę inny pacjent.  Dlatego medycyna snu jest tak pasjonująca, bo tak naprawdę  przez ostatnie kilkanaście lat mojej praktyki z pacjentami z zaburzeniami oddychania podczas snu, chyba nie było dwóch identycznych, którzy mieli ten sam rodzaj zaburzeń oddychania. Może rodzaj podobny, ale inny fenotyp, inny endotyp, inny mechanizm zapadania się ścian gόrnych drόg oddechowch.

MG: Pani profesor powiedziała o tym pojęciu „medycyna snu”.  To jest dziedzina nowa, bardzo świeża. Pani jest jedną z niewielu ekspertów w Polsce, ale powiedziałabym nawet szerzej, z ogromnym doświadczeniem, bo pani żeby się czegoś nauczyć wyjeżdża kilka razy do roku do Stanów Zjednoczonych. Chciałam zapytać czy na całym świecie ludzie chrapią i czy sposoby leczenia chrapania wszędzie są takie same? Pani przywozi metody ze Stanów do Białegostoku.

EO:  Staramy się bardzo być w jak najczęstszym kontakcie, aby wymieniać własne doświadczenia.  Powstało przed kilkoma laty towarzystwo naukowe, które się nazywa „Międzynarodowe Towarzystwo Chirurgii Snu”. Jest nas 340 na całym świecie, więc jest to bardzo malutkie towarzystwo, ktόrych członkowie pochodzą z rόżnych kontynentów, lekarze, którzy się zajmują medycyną snu, głównie laryngolodzy. Spotykamy się zawsze raz w roku i mamy szansę wymienić własne doświadczenia, ponieważ medycyna snu jest niezwykle interdyscyplinarna. To nie tylko laryngolog i pulmonolog jak się utarło.

MG: No właśnie, ilu specjalistów powinno „się pochylić” nad takim człowiekiem?

EO:   Do  tej pory głównie to był pulmonolog. Laryngolodzy troszkę później doszli do tej grupy, ponieważ okazało się, że można również chirurgicznie leczyć pacjentów. Ale ja leczę nie tylko chirurgicznie, mimo że chirurgia jest moją pasją i rzeczywiście ta chirurgia przynosi efekty i idzie w kierunku jak najmniejszej inwazyjności – czyli zmniejszamy ryzyko powikłań i ograniczamy komplikacje pooperacyjne. Chirurgia ma  więc swoje miejsce, ale wciąż ta chirurgia jest na samym końcu wszystkich innych metod, które wcześniej staramy się zastosować. To również neurolog, to również psychiatra, kardiolog, ponieważ następstwa kliniczne pacjenta z bezdechami są już od dawna udowodnione.  Są to głównie pacjenci  z nadciśnieniem, z cukrzycą, pacjenci z zaburzeniami sercowo-naczyniowym.

MG: To są już bardzo poważne powikłania i konsekwencje.

EO:  Jak najbardziej. Z czasem te zaburzenia obejmują wszystkie narządy i układy, rozpoczynając najpierw właśnie od układu sercowo-naczyniowego.

MG: Mam tu bardzo gorącą,  pachną świeżością książkę – myślę, że wielką dumę Pani profesor. Książka, która wyszła na  rynek – Pani autorstwa.  Jedyna taka książka w Polsce, napisana po polsku. Książka tak naprawdę kierowana do specjalistów i lekarzy. „Chrapanie i bezdechy. Diagnostyka i leczenie” – ogromna praca, ale to też dowód na to, że lekarze też potrzebują wiedzy na ten temat, bo to jest świeża dziedzina.

EO:  Tak, bezwzględnie.  Wydawało mi się na początku, że będą korzystali z tej książki tylko laryngolodzy i ona jest adresowana do laryngologów, ale mam nadzieję, że sięgną po nią pulmonolodzy, kardiolodzy, że sięgnie po nią chirurg szczękowo-twarzowy, również specjaliści z zakresu żywienia, i że ta książka przyniesie wymierne korzyści w postępowaniu diagnostycznym i leczeniu naszych pacjentów z zaburzeniami oddychania podczas snu. Książka napisana została, w zasadzie, w wyniku i współpracy międzynarodowej, o której wspomniałam: ze Stanami Zjednoczonymi, Kanadą, Singapurem, ze ścisłym kontaktem z moimi nauczycielami, jak profesor Friedman, profesor Woodson.

MG: Więc już eksperci światowi, którzy działają w Stanach Zjednoczonych.

EO:  Absolutnie nasze guru,  od których możemy się uczyć, i którzy bardzo chętnie przekazują wiedzę, więc dlaczego my mamy tej wiedzy nie  przekazać.  Ale również  ta książka zawiera moje własne wieloletnie doświadczenia z pacjentami z zaburzeniami oddychania podczas snu.

MG: Pani profesor, my jesteśmy bardzo dumni, że ta książka powstała w Białymstoku i że autor siedzi tutaj, w naszej rozmowie dla Geekstok. Na zakończenie chciałam zapytać, zaczynając od tego chrapania i na tym spokojnym śnie kończąc, czy  jest taka szansa dla kogoś, kto chrapie od lat, że  przyjdzie taki dzień, po leczeniu, że będzie spał spokojnie on i jego najbliższa rodzina?

EO:  Jak najbardziej, dlatego się uczymy i dlatego wyjeżdżamy i mamy kontakty międzynarodowe. Pacjentów można zdiagnozować w  dzisiejszych czasach bardzo dokładnie, można precyzyjnie stwierdzić, jaki jest rodzaj zaburzeń, jakie są mechanizmy,  które doprowadzają do wibracji tkanek, bądź też do zapadania się ścian górnych dróg oddechowych, mechanizmy które prowadzą do powstania bezdechów czy spłyceń oddechowych. Możemy na podstawie procesu diagnostycznego stwierdzić, co robić i gdzie. Bo to w zasadzie do laryngologa należy identyfikacja miejsc obturacji czyli zapadania się ścian górnych dróg oddechowych czy wibracji w zakresie tkanek gόrnych dróg oddechowych, i w jaki sposób możemy to naprawić, aby pacjent mniej chrapał, nie chrapał, lepiej się wysypiał, w dzień nie był senny, miał lepszą koncentrację.  Reasumując, jak najbardziej ogromny procent moich pacjentów przestaje chrapać lub mniej chrapie, ale chciałam podkreślić, że pacjent chrapiący czy pacjent z zespołem bezdechów to nie jest łatwy pacjent. Postępowanie diagnostyczne nie jest proste i również proces podejmowania decyzji odnośnie metody leczenia  nie jest łatwy.

MG: Pani profesor, bardzo dziękujemy w imieniu wszystkich chrapiących i tych którzy słuchają chrapiących. Dziękujemy za to, że potraficie pomóc.

Opracowała: Maria Czaban

 

 

× W ramach naszego serwisu www stosujemy pliki cookies zapisywane na urządzeniu użytkownika w celu dostosowania zachowania serwisu do indywidualnych preferencji użytkownika oraz w celach statystycznych.
Użytkownik ma możliwość samodzielnej zmiany ustawień dotyczących cookies w swojej przeglądarce internetowej.
Więcej informacji można znaleźć w Polityce Prywatności
Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie plików cookies, zgodnie z ustawieniami przeglądarki.
Akceptuję Politykę prywatności i wykorzystania plików cookies w serwisie.