Trzeba znać zasady kompozycji kadru, ale najważniejsza jest wyobraźnia – mówi Paweł Tadejko z Wydziału Informatyki Politechniki Białostockiej, jednym z najbardziej znanych podlaskich fotografów.

Paweł Tadejko, doktor inżynier z Wydziału Informatyki Politechniki Białostockiej, zdobył I nagrodę w międzynarodowym konkursie fotograficznym OrthPhoto Awards. Zdjęcie jego autorstwa zwyciężyło w kategorii Detale.

Organizatorzy konkursu – białostockie Stowarzyszenie Orthnet – podkreślali w regulaminie, że poprzez konkurs chcą między innymi zaprezentować życie Cerkwi Prawosławnej szerszej publiczności. Organizowana w tym roku pierwsza edycja OrthPhoto Awards cieszyła się bardzo dużym zainteresowaniem fotografów z całego świata. 650 osób z blisko 30 krajów nadesłało na konkurs ponad 4600 zdjęć obrazujących życie Cerkwi i jej wiernych. Składające się z 21 osób z kilkunastu krajów jury oceniało fotografie w siedmiu kategoriach: Historie, Reportaż, Miejsca, Ludzie, Covid-19, Z archiwum, Detale. Zdjęcie Pawła Tadejki zwyciężyło właśnie w tej ostatniej.

Z rozmowy dowiesz się:

  • jak powstała Magia Podlasia, najbardziej znany fanpage z podlaską fotografią krajobrazową
  • dlaczego nawet najdroższe aparaty nie zapewnią idealnego zdjęcia
  • co jest evergreenem podlaskiej fotografii
  • jakie błędy popełniają początkujący fotografowie

 ZOBACZ GALERIĘ (6 zdjęć)

Pamiętasz, kiedy i gdzie zrobiłeś tę fotografię?

Tak, w 2014 roku w Dubiczach Cerkiewnych, podczas święta Chrztu Pańskiego. Święcono wodę, wkładając do niej krzyż. To był styczeń – dlatego widać na rzece śnieg.

A jak to się stało, że wysłałeś to zdjęcie na OrthPhoto Awards?

Organizatorzy konkursu, Stowarzyszenie OrthNet, jest właścicielem serwisu OrthPhoto.net. Od samego początku ideą tego portalu jest zrzeszanie osób z całego świata, które fotografują prawosławie: czy to z Polski, czy z Bułgarii, czy z Finlandii, niezależnie od wyznania. Znajduje się tam galeria fotografów, w której kiedyś umieszczałem swoje zdjęcia, trafiały też one do różnych albumów o prawosławiu wydawanych przez OrthNet, między innymi do serii „Kolory prawosławia”. W tym roku zorganizowano pierwszą edycję konkursu OrthPhoto Awards. Zobaczyłem gdzieś reklamę i pomyślałem, że spróbuję. Szczerze mówiąc, nie spodziewałem się wtedy, że konkurs spotka się z tak ogromnym zainteresowaniem, wydaje mi się, że przerosło ono nawet oczekiwana organizatorów – dlatego tym bardziej ta nagroda mnie ucieszyła.

Prawosławna obrzędowość to chyba wdzięczny temat dla fotografa?

Tak! Mówiąc kolokwialnie, prawosławie jest bardzo atrakcyjne wizualnie. Te piękne obrzędy, na przykład procesje z chorągwiami czy świecami wokół cerkwi, a do tego ikony czy w ogóle wystrój cerkwi… Ja jestem ochrzczony w Cerkwi, od dawna przyjaźnię się też z Tomkiem Poskrobką (dr Tomasz Poskrobko, pracownik naukowy Uniwersytetu w Białymstoku, prywatnie współzałożyciel inicjatywy fotograficznej Magia Podlasia – przyp. JK), który też jest prawosławny, i od samego początku wybieraliśmy – obok krajobrazów – takie „okołoprawosławne” tematy.

Co oczywiście wiąże się też z tym, że od zawsze fotografowaliście Podlasie w całej jego okazałości. Jak to się stało, że informatyk zajął się robieniem zdjęć krajobrazowych?

Fotografią jako taką zainteresowałem się jeszcze w technikum, gdzie mieliśmy kółko fotograficzne. To była wtedy, rzecz jasna, fotografia analogowa, głównie czarno-biała. Niestety, nie mogłem sobie wówczas pozwolić na kupienie takiego aparatu, jaki bym chciał, a sama fotografia analogowa też była droga: trzeba było kupować filmy, odczynniki chemiczne i tak dalej. Więc po technikum, kiedy poszedłem na studia informatyczne na Politechnice Białostockiej, moje fotografowanie na kilka dobrych lat się po prostu urwało. Ale potem zacząłem pracę i w końcu było mnie stać na aparat.

 ZOBACZ GALERIĘ (6 zdjęć)

To już były czasy fotografii cyfrowej?

Tak. Początki XXI wieku, na rynku pojawiły się pierwsze lustrzanki. Kupiłem sobie wtedy Sony A100 i tym samym wróciłem do fotografii. Chwilę potem na jakimś forum fotograficznym poznałem Tomka Poskrobkę, z którym zaczęliśmy jeździć po województwie i fotografować przyrodę. W ten sposób powstała Magia Podlasia.

Jedna z najstarszych i najbardziej znanych inicjatyw fotograficznych z naszego regionu.

Dość szybko stwierdziliśmy z Tomkiem, że trzeba w internecie poszukać innych fotografów, którzy pasjonują się Podlasiem. I tak poznaliśmy Adama Falkowskiego, Piotra Świderskiego i Ewę Zwierzyńską, których zaprosiliśmy do współpracy i z którymi założyliśmy stowarzyszenie.

To pokryło się czasowo z początkami popularności Facebooka w Polsce.

Na pewno byliśmy jednym z pierwszych, jeśli nie pierwszym fanpage’em związanym w ogóle z Podlasiem. Niektórzy myśleli wręcz, że jesteśmy oficjalnym fanpage’em urzędu marszałkowskiego, a na konferencjach w Warszawie dotyczących marketingu regionalnego podawano Magię Podlasia jako dobre praktyki… Było to, przyznam, dość komiczne.

W tej chwili tego typu fanpage’ów, z fotografią krajobrazową naszego regionu, jest już całkiem sporo. Jak je oceniasz?

Mam mieszane odczucia, ponieważ część z nich zdobyła popularność na straszliwym kolorowaniu zdjęć. Ja jestem zdania, że aby uzyskać oczekiwany efekt, na przykład mglistego poranka, trzeba kilka razy wstać wcześnie rano, pojechać nad rzekę i poszukać koloru, a nie uzyskać „supermagiczne”, zamglone, przekoloryzowane zdjęcie przy pomocy suwaków w Lightroomie (program do obróbki zdjęć – przyp. JK). Ktoś może powiedzieć, że to jest po prostu środek wyrazu artystycznego, ale ja nie rozumiem, co konkretnie takie przekoloryzowanie krajobrazu ma wyrażać.

 ZOBACZ GALERIĘ (6 zdjęć)

Oczywiście problemem nie jest obróbka zdjęć, problemem jest nieumiejętna obróbka zdjęć.

Zdecydowanie. Powiedzmy sobie jasno: nie ma fotografii bez obróbki. Nawet te aparaty, które kosztują po dwadzieścia tysięcy złotych, nie dadzą sobie rady w warunkach, kiedy mamy dużo kolorów, kontrastów, przejść tonalnych i tak dalej. W przeciwieństwie do ludzkiego oka, dynamicznie adaptującego się do widoku, punktu, na który patrzymy, matryce w aparatach są liniowe i rejestrują cały obraz, a jednocześnie tylko połowę tego, co widzi człowiek – dlatego każde zdjęcie się obrabia. Problem pojawia się w momencie,  kiedy ktoś nie ma pojęcia o obróbce zdjęć. Taka osoba widzi piękny, różowo-pomarańczowy zachód słońca, robi mu zdjęcie słabym smartfonem, a że nie jest zadowolona z efektów, więc podbija bez umiaru te kolory i wrzuca na Facebooka, a potem inni, również nieznający się na obróbce, myślą, że to „prawdziwa” fotografia.

A sama dostępność smartfonów i to, co za sobą niesie – czyli możliwość robienia zdjęć przez każdego i wszędzie – to dobrze czy źle?

Dobrze! Dostępność narzędzi jest zawsze dobra. Współczesnymi smartfonami można robić naprawdę bardzo dużo ciekawych rzeczy, dlatego są świetne do pierwszych prób, pierwszych kroków, do nauki fotografii.

Czytaj także: Wojciech Pawliczuk – rzeźbiarz z Hajnówki, który pokochał drewno i mity. Lignumity – wystawa w Galerii im. Sleńdzińskich to jego benefis (zdjęcia)

Co było dla Ciebie nauką fotografii krajobrazowej? Prace Wiktora Wołkowa?

Ja nieustannie twierdzę, że Wołkow zrobił wszystko, co się dało zrobić najlepszego. Ale pamiętajmy, że on odbył tysiące wypraw! A na przykład Magia Podlasia jest inicjatywą robioną „po godzinach”. Większość fotografów, zwłaszcza tak zwanych wolnych strzelców, nie może sobie, niestety, pozwolić na to, żeby kilka razy w tygodniu jeździć i polować na konkretny motyw, konkretny kadr.

Swoją drogą, w jakich miejscach najczęściej polują podlascy fotografowie?

Biebrza, Narew i ich rozlewiska. Tam zresztą warto pojechać zawsze, nawet jeśli się nie chce robić zdjęć, bo to są takie miejsca, gdzie człowiek odpoczywa. Oczywiście też nasze puszcze. Dla mnie odkryciem pod względem różnorodności była ostatnio Puszcza Knyszyńska, do której jeździłem w czasach lockdownów. Takim evergreenem podlaskiej fotografii jest też na pewno nasza architektura drewniana – nie tylko cerkwie, ale też domki i ich okiennice. Niektóre z nich to prawdziwe perełki, unikatowe na skalę Polski.

A jakie rady miałbyś dla osób chcących zacząć swoją przygodę z fotografią krajobrazu?

Początkujący fotografowie przez pierwszych kilka lat zdecydowanie za mocno zwracają uwagę na sprzęt. Uważają na przykład, że muszą mieć taki a taki obiektyw albo takie a takie parametry sprzętu. To oczywiście ma znaczenie, ale jest ono często na początku przeceniane. Bardzo też często pierwszą rzeczą, o jaką pytają osoby chcące zająć się fotografią krajobrazu, to jaki obiektyw szerokokątny mają kupić. Tymczasem statystyki mówią o tym, że zdecydowana większość zdjęć krajobrazów robiona jest długimi ogniskowymi! Moja rada jest taka: próbujcie myśleć nieszablonowo, kombinować z kadrem, eksperymentować. Oczywiście warto zapoznać się z podstawami zasadami kompozycji, ekspozycji, prowadzenia linii i tak dalej, ale koniec końców najważniejsza jest wyobraźnia.

Pytanie na koniec: jakie są trzy pierwsze słowa, które Ci przychodzą na myśl, kiedy myślisz: „fotografia”?

Pasja, światło, chillout.

 ZOBACZ GALERIĘ (6 zdjęć)

dr inż. Paweł Tadejko – z zawodu informatyk, z zamiłowania fotograf. Absolwent informatyki na Politechnice Białostockiej, w 2009 obronił pracę doktorską na temat analizy EKG i klasyfikacji arytmii z wykorzystaniem metod machine learning. Współtwórca inicjatywy fotograficznej Magia Podlasia, współautor albumów dotyczących Podlasia. Jego prace były nagradzane w wielu konkursach i prezentowane na licznych wystawach (m.in. OrthPhoto Awards, Podlasie w obiektywie, Krajobraz kulturowy wsi woj. podlaskiego, Człowiek Podlaski, Etnofotka portalu Kulturaludowa.pl). Ma na koncie kilka wystaw autorskich. Fotograf kilku kampanii promujących województwo podlaskie (Green Velo, Podlaskie Travel, Podlaskie zasilane naturą). Autorskim albumem „Energia z Natury”, ukazującym uczelnię, miasto i Podlasie, promował Politechnikę Białostocką z okazji jej 65-lecia. Po wielu latach przygody z fotografii zgadza się z opinią śp. Wiktora Wołkowa, że Podlasie jest na tyle interesujące i ciekawe, że można tu znaleźć tysiące tematów do fotografowania.

Autor: Joanna Krukowska

Zobacz także: Urszula Gireń z Wydziału Architektury Politechniki Białostockiej stworzyła identyfikację wizualną Xylopolis