GEEKSTOK VIDEO

Bajka! Znów na nogach [video]

Rozmowa z Julią Bardini

– koordynatorką i twórczynią projektu „ Znów na nogach”

– studentką I roku Inżynierii Biomedycznej Wydziału Mechanicznego Politechniki Białostockiej

– wykonującą autorskie wózki inwalidzkie, protezy i ortezy dla niepełnosprawnych psów

– członkinią Studenckiego Koła Naukowego ORTHOS.

 

„Bajka, będąc sparaliżowana, w ogóle nie czuje tego tyłu. W ogóle nie ma świadomości, że ma te tylne łapy.”

Magdalena Gołaszewska: Po raz pierwszy na naszym planie jest pies i człowiek. Bajka to jest charyzmatyczna osobowość, z bardzo dramatyczną historią. Bo została ona postrzelona wiatrówką i jest niepełnosprawna jako pies.

Julia Bardini: Ta jej historia jest strasznie zagmatwana, bo tak naprawdę nie wiemy, co jej się stało.  Bajka ogólnie jest bezogonowa,  są więc też teorie, że ona po prostu straciła władzę w tych łapach dlatego, że ktoś za ten ogon ją szarpnął i po prostu „miotnął” nią o ziemię – urywając jej ogon i przy okazji odbierając sprawność. Fakt faktem, miała też śrut w ciele. Widać go było na rentgenie, co nie pozwoliło nam sprawdzić rezonansem, ile rdzenia zostało uszkodzone. Bo  po prostu nie można go wykonać przy obecności metalu w ciele.

MG:  Ileż Wy takich historii psich smutków wysłuchaliście przez ostatnie miesiące… Mówimy o niesamowitym  projekcie „Znów na nogach”. Tak naprawdę funkcjonuje on od paru miesięcy, a mam wrażenie, że cała Polska o tym mówi. Macie na fanpage’u ponad 2000 ludzi, którzy obserwują i patrzą, co u Was.

JB: Powiem tak – mieliśmy ogólnie do czynienia z około 50 historiami psich tragedii. Trochę mniej niż 50 w tym momencie.  Były to historie zarówno psów właścicielskich – i tutaj jest tragedia zarówno ludzka jak i zwierzęca – oraz historie psów schroniskowych, które tak jak Bajka trafiły do przytuliska czy do fundacji w takim stanie. Ich historia jest nieznana albo znana – i czasem tym gorzej… Ostatnio często się zdarza, że ktoś, kogo zupełnie nie kojarzymy, bo wcześniej rodzina często to robiła, oznacza nas pod różnymi postami. Na przykład, gdy jakaś fundacja potrzebuje pomocy, to często jesteśmy oznaczani jako po prostu grupa, która daje wsparcie.

MG Przypomnijcie co robicie. My  tutaj mamy na planie wózek Bajki. Jest to wózek, dzięki któremu ona się swobodnie porusza.

JB: Tak, dokładnie.

MG: Jesteś studentką Politechniki Białostockiej, człowiekiem, który wie, jak łączyć materiały –  studiujesz na Wydziale Mechanicznym, Inżynieria Biomedyczna – i człowiekiem o wielkim sercu.  I w pewnym momencie postanowiliście: „Dobra, robimy dla takich psów wózki”.  Nie widzieliście, jak to robić?

JB: Nie,  zupełnie nie wiedzieliśmy. Pierwszym moim pacjentem był Włodek, też z fundacji, z której wzięłam swoją drogą Bajkę. Tak naprawdę, jak zastanawiałam się jakby to złączyć, jakby to zrobić – powstał jeden prototyp, potem powstał pierwszy wózek. No i jakoś tak myślałam „A, zrobię jeden, dwa, trzy wózki. Pomogę.”

MG: A teraz macie ich na koncie prawie 50 w całej Polsce. Ta konstrukcja jest absolutnie Wasza: koncepcja, projekt i wykonanie. Działacie  w ramach koła?

JB: Tak, działamy głównie w ramach koła naukowego. Ale ta inicjatywa powstała z racji tego, że koło naukowe zajmuje się głównie ludźmi, bo to jest koło naukowe Orthos. My zajmujemy się w tym momencie głównie i wyłącznie zwierzętami.

MG: Ale ta wiedza z uczelni bardzo się przydaje.

JB: Tak, przekłada się oczywiście.  Odkryłam przez weterynarię naprawdę ogrom takich rzeczy, które na przykład u ludzi są „kosmosem”. Bajka będąc sparaliżowana, nie czuje   tego tyłu, w ogóle nie ma świadomości, że ma te tylne łapy. A wykonuje drobne ruchy. To są ruchy rdzeniowe. Bajka może chodzić na czterech łapach, nie czując tak naprawdę dwóch z nich. I wiele psów tak może.

MG: To jest też taka potężna wiedza anatomiczna, fizjologiczna, którą zdobywasz. Interdyscyplinarny student siedzi tutaj. Jeszcze opowiedz chwilę o tym projekcie wózków, które robicie dla ludzi z całej Polski, którzy do Was piszą i proszą: „Przyjedźcie, pomóżcie”. Bardzo ważne jest to, że robicie to za darmo, Wy to robicie z potrzeby serca. A fundusze, które pozyskujecie, to są najczęściej darowizny.  

JB: Tak. Głównie albo korzystamy z darowizn, albo w dużej części robimy coś na tej zasadzie, że właściciel psa opłaca spawanie i materiały oraz zwraca pieniądze za benzynę. Inaczej, gdybyśmy jeździli na drugi koniec Polski, to zbankrutowałabym chyba.

MG: Myślę, że warto zajrzeć na profil facebookowy „Znów na nogach”,  żeby zobaczyć wzruszające filmy. Filmy, w których psy stają właśnie na nogach, w których  się uczą chodzenia w tych wózkach. Filmy, w których właściciele się cieszą, psy się cieszą. Po prostu wracają do aktywności. Bo one się potem nie boją tego sprzętu, czują się w nim jak ryba w wodzie.

JB: Opowiem taką anegdotę. Mieliśmy Tofika, to jest piesek z Wrocławia, taki jamnikowaty, w sensie dużo jamnika w jamniku [żartobliwie]. Pamiętam, że on pierwszy raz, jak go ubraliśmy w ten wózek, to było taki: „no nie”.

MG: „To nie dla mnie”.

JB: No i potem wyszedł na spacer. On taki przylepa był, ciągle: „do pani, do pani”. A potem pani w kuchni coś przy lodówce robi, to chyba oczywiste, że pies by był w pobliżu. Pani patrzy, a pieska nie ma. A piesek siedział przy szafie, przy drzwiach z nosem na wysokości tego, gdzie pani schowała wózek. I on teraz nie daje jej żyć. Ona musi ten wózek chować, bo on inaczej stoi, marudzi…

MG: …żeby go nałożyć?

JB: Tak, i na spacer.

MG: Fantastyczna sprawa. Pomóc Wam można w ten sposób, że się po prostu przekazuje jakieś datki…

JB:… albo materiały. Teraz mamy bardzo dużą akcję zbierania kółek, bo potrzebujemy kółek małych, dużych, dętkowych, bezdętkowych, na łożyska, bez łożysk, i tak dalej.

MG: Jeśli ktoś nimi dysponuje, to polecamy pamięci „Znów na nogach”. Polecamy też te wszystkie psy, które dzięki Wam stają w tej chwili na łapach i biegają na spacery.  Bardzo Wam dziękujemy za to spotkanie. Bajka byłaś fantastyczna, dziękujemy za twoją obecność. Pozdrawiamy wszystkich i polecamy! Jeśli ktoś chce się podzielić kółkami – „Znów na nogach” czeka bardzo.