GEEKSTOK VIDEO

Chodzi o to, aby się pojawiać [video]

„Jeżeli nas gdzieś nie ma, to nikt sobie nawet nie wyobraża, że istniejemy i mamy jakieś potrzeby, a po drugie nie mamy głosu i to jest fatalna sprawa”

Rozmowa z dr Anną Drabarz

– asystentem na Wydziale Prawa w Katedrze Prawa Międzynarodowego Publicznego i Europejskiego UwB

– Pełnomocnikiem Zarządu Województwa ds. osób z niepełnosprawnościami

– prezesem Podlaskiego Sejmiku Osób z Niepełnosprawnościami

– działaczką organizacji pozarządowych

 

Samym swoim pojawieniem się robi więcej dobrego dla osób z niepełnosprawnością niż niejedna dyrektywa unijna.

Magdalena Gołaszewska:

Pani doktor, jak to jest, kiedy Pani po raz pierwszy pojawia się na wykładzie? Studenci widzą, że przybywa wykładowca na wózku. Jest zakłopotanie, konsternacja? Jak oni reagują?

Anna Drabarz:

Najczęściej jeszcze w ogóle nie zauważają, że wykładowca jest już na sali, raczej myślą, że ktoś przez przypadek się tam znalazł, albo że to nowa koleżanka. Chociaż z wiekiem  już coraz rzadziej się zdarza, bym była uznawana za koleżankę.

MG: Tu  bym jeszcze polemizowała.

AD: Natomiast to rzeczywiście jest tak, że ten pierwszy wykład, pierwsze zajęcia to w ogóle jest pierwszy moment oswajania się. Wiadomo, że dla każdego wykładowcy to jest taki czas, kiedy „badamy pole”  i patrzymy, kto będzie z nami współpracował w tym semestrze. Dla studentów w moim przypadku to na pewno też jest oswajanie się z „inną” fizycznością, bo u mnie jednak nie da się ukryć tego, że mam tę niepełnosprawność. Dla nich to jest taki pierwszy moment, ale już w momencie kiedy jesteśmy w połowie semestru, nie widzę żeby  studenci mieli z tym problem.

MG: Pani tak fantastycznie powiedziała mi  takie zdanie, że nie ma pani problemu z tym, że inni mają problem z Pani niepełnosprawnością. Piękna deklaracja.

AD: Mi się wydaje, że do każdego należy podchodzić z wielkim zrozumieniem.  Ja jestem w stanie sobie wyobrazić, że właśnie obcowanie z innością, to jest też kwestia wyobraźni, ale przede wszystkim jakieś praktyki – właśnie oswojenia.  Tego, że mamy do czynienia z kimś w takich normalnych sytuacjach,  żeby móc zaobserwować, żeby móc zrozumieć. Dlatego ja staram się to zrozumieć. Nie rozumiem pewnie takich zachowań, które są agresywne, czy zakładające od razu złe intencje. Wtedy rzeczywiście trudniej mi sobie z tym poradzić. Natomiast to, że ktoś się dziwi, to że ktoś chce poznać, to że ktoś czegoś nie wie – to jest całkowicie naturalne.

MG: Potem przychodzi poznanie  prawdziwego, absolutnie niezwykłego człowieka, kobiety, która robi tyle rzeczy w ciągu tygodnia, że nie wiem jak sobie radzi z czasem. Jest wykładowcą na Wydziale Prawa, jest pierwszym w historii naszego województwa Pełnomocnikiem do Spraw Osób z Niepełnosprawnością.  Lista tych funkcji, które Pani doktor pełni  jest po prostu przedługa. To taki wielki apetyt na życie i głód robienia czegoś w praktyce – tak naprawdę działania.

AD: Wydaje mi się, że mimo tego, że staram się podchodzić do życia racjonalnie, to jednak momentami rzeczywiście w tych decyzjach emocje odgrywają rolę, że jeszcze to „biorę”, ponieważ uważam, że sprawa jest ważna. Nie chodzi mi o te stanowiska, o te funkcje, bo tak naprawdę na co dzień  ja w ogóle o tym nie myślę. Po prostu myślę zadaniami, o tym co mam do wykonania. Ze względu na to, że te zadania są dla mnie ważne i ze względu na to, że te zadania dla innych są też ważne – dlatego się ich podejmuję.

MG: Tak, te zadania są ogromnie ważne, bo Pani tak w sposób absolutnie wyjątkowy reprezentuje to środowisko. Podobno w naszym województwie jest blisko 150 tysięcy osób z niepełnosprawnościami. Ogromna grupa ludzi, która na co dzień zmierza się z wielkimi barierami – od tych architektonicznych, po różne inne bariery.

AD: Szacuje się, że globalnie to jest około 12% społeczeństwa, nie tylko polskiego, które żyje z niepełnosprawnością. Uważam, że to oszacowanie jest o wiele zaniżone, bo jeżeli w ogóle pomyślimy  o tym, czym jest niepełnosprawność, jaka jest jej definicja- i tutaj nie będę się może odwołać do aktów prawnych, chociaż najbliższą mi definicję daje Konwencja ONZ o prawach osób niepełnosprawnych, która  mówi że osobą z niepełnosprawnością jest ta osoba, która napotyka  przeszkody, ale tak naprawdę ta niepełnosprawność jest w samym otoczeniu – to nie jest to kwestia dysfunkcji fizycznej czy dysfunkcji mentalnej, czy dysfunkcji psychicznej, ale jeżeli nie jesteśmy w stanie w całości, w pełni korzystać z różnych obszarów życia, to wtedy zaczyna się niepełnosprawność. Jeżeli popatrzymy przez właśnie tę  definicję, to okaże się, że tak naprawdę każdy z nas pewnie na jakimś etapie życia z niepełnosprawnością się spotyka. Nie powiem, że się zmaga, bo czasami jest to walka, a czasami jest to bardziej znajdowanie sposobu, rozwiązań.

MG:  To bardzo dające do myślenia, kiedy zweryfikujemy, że każdy z nas z taką barierą i przeszkodami się niejednokrotnie styka. Pani funkcjonuje i w środowiskach samorządowych w środowiskach różnych organizacji pozarządowych przez wiele lat. W tej chwili, od lat w środowisku naukowym. Nauka jest gotowa albo jest otwarta na osobę z niepełnosprawnością?

AD: Jeżeli chodzi o naukę, to ja funkcjonuje trochę jako podmiot – to znaczy jako właśnie badaczka, a z drugiej strony też jako przedmiot, bo też niepełnosprawność i osoby z niepełnosprawnością to jest przedmiot badań. Więc powiedziałabym, że na badanie niepełnosprawności oczywiście nauka jest gotowa, bo to od wielu lat mamy. Chociaż jeszcze w Polsce powiedziałabym, że ta nauka o niepełnosprawności łącząca wiele wątków – właśnie wątki prawne, ale też socjologiczne i wątki ekonomiczne, bo to jest bardzo ważny aspekt jeżeli, chodzi o funkcjonowanie z niepełnosprawnością – to rzeczywiście klasyczna nauka o niepełnosprawności  jeszcze się tworzy. Jesteśmy na takim etapie, że szukamy sposobu na to, żeby te różne wątki wiązać ze sobą. Natomiast jeżeli chodzi o same uczelnie i dostępność to tutaj rzeczywiście bywa różnie. Zależy to od uczelni, zależy od środowiska, bo tak naprawdę jeżeli mamy życzliwość, mamy otwartość kadry, akademików, ale też mówię o osobach które są w administracji uczelni, jeżeli jest wola tego żeby wysłuchać, żeby spróbować zaproponować pewne rozwiązania, to wtedy jesteśmy gotowi. Natomiast trzeba powiedzieć, że ze względu na to, co się teraz u nas w Polsce dzieje na program Dostępność Plus, który kładzie nacisk na to, żeby uczelnie były dostępne.  Tutaj wielkie gratulacje dla Politechniki Białostockiej, która właśnie otrzymała dofinansowanie na to, żeby przygotować nauczycieli i całą kadrę.

MG:  Pani zna to środowisko i to jest ciekawe. Przeczytałam, że  Pani przez całe lata pracuje doradzając prawnie osobom z niepełnosprawnościami i zna ich problemy. Gdyby trzeba było powiedzieć czego najbardziej potrzebują osoby z niepełnosprawnością, żeby w pełni korzystać z życia funkcjonować rozwijać się?

AD: Myślę, że tak jak w przypadku w ogóle praw człowieka, to na samym początku jest szacunek i godność Ja wiem, że to trochę tak górnolotnie brzmi, ale to jest początek i tego często brakuje. Później te przejawy są różne, bo to jest kwestia rynku pracy, który nie jest dość otwarty. To jest później kwestia samych pracodawców,  którzy w sposób w ogóle nie do przyjęcia, czasami dyskryminujący traktują pracowników z niepełnosprawnościami. To jest  też kwestia właśnie Systemu Edukacji, który nie jest przygotowany na to, żeby włączać uczniów i uczennice z różnymi niepełnosprawnościami.

MG: Pani doktor, kiedyś przeczytałam też piękne zdanie na ten temat i je się pod nim absolutnie podpisuję i powiem, że Pani samym swoim pojawieniem się robi więcej dobrego dla osób z niepełnosprawnością, niż dyrektywa unijna, czy przepisy, czy norma, które stosujemy. I powiem, że pojawiając się tutaj, w naszej rozmowie, zrobiła pani dużo dobra dla nas wszystkich, za co bardzo dziękuję.

AD: Dziękuję serdecznie. Bardzo dziękuję za te słowa, ale też mam nadzieję, że takie słowa będą ważne dla osób z różnymi niepełnosprawnościami – że właśnie chodzi o to żeby się pojawiać. W momencie jeżeli nas gdzieś nie ma, to po prostu nikt nawet sobie nie wyobraża, że istniejemy i mamy jakieś potrzeby, a po drugie nie mamy głosu i to jest fatalna sprawa.