Yauheniya Barkun – ambasadorka polskich uczelni na Białorusi robi doktorat na Politechnice Białostockiej

Yauheniya Barkun w tym roku została ambasadorką polskich uczelni na Białorusi. Ukończyła kierunek  Management of Innovation and Business Development na Politechnice Białostockiej. Jest doktorantką na Wydziale Inżynierii Zarządzania. – Białystok – to moje miasto, miasto możliwości – mówi Yauheniya Barkun – Białorusinka, która robi w Polsce karierę naukową i cieszy się z życia w Polsce.

 

Z artykułu dowiesz się:

– dlaczego  Yauheniya Barkun wybrała studia w Polsce

– jak poradziła sobie z nauką języka polskiego

– dlaczego pisze doktorat na Wydziale Inżynierii Zarządzania

– jakie korzyści daję International Week na Politechnice Białostockiej

– jak obcokrajowcy postrzegają Białystok

 ZOBACZ GALERIĘ (3 zdjęć)

Jak to jest być twarzą kampanii promującej wśród młodzieży białoruskiej studia w Polsce?

Szczerze mówiąc, nawet się nie zastanawiałam, że to jest powód do dumy. Dla mnie to jest sposób, by podzielić się własnym doświadczeniem z osobami, które też chcą mieć lepsze życie, mieć możliwość studiować na ciekawych kierunkach i zdobywać wiedzę i doświadczenie od nauczycieli, którzy są mistrzami swojego rzemiosła. Zawsze opowiadałam przyjaciołom, jak fajnie mam tu, w Polsce, jakie są warunki i możliwości własnego rozwoju oraz podniesienia kompetencji i wiedzy. Miałam pewne zaplecze na Białorusi – pracowałam w biznesie, ukończyłam magisterkę. Ale tak naprawdę dopiero teraz na Politechnice Białostockiej znalazłam swoją pasję oraz otrzymałam możliwości rozwoju. Dlatego czuję dużą odpowiedzialność promując wśród młodzieży białoruskiej studia w Polsce i wyjaśniając różnice, które dostrzegłam pomiędzy uczelniami w Polsce i na Białorusi.

Czy w Mogilewie sąsiedzi wiedzą, że w Polsce jest Pani sławna?

Wszyscy moi bliscy i znajomi zawsze mnie wspierali. Dla nich to była kwestia czasu, kiedy wezmę udział w podobnym przedsięwzięciu. Za każdym razem, kiedy zaczynałam opowiadać o kolejnych przygodach lub korzyściach, jakie miałam na studiach, zawsze pytali, czy ktoś mi płaci za taką dobrą promocję. Bo naprawdę miałam i nadal mam sporo do opowiedzenia –  wyjazdy na konferencje zagraniczne do Grecji, na Litwę,  udział w szkole zimowej w Szwajcarii i publikacje w renomowanych czasopismach. Wszystko było finansowane przez Politechnikę Białostocką w ramach różnych projektów. Jak tu nie zrobić się sławną, pokazując zdjęcia z ładnych miejsc (śmiech)?

A jak to się stało, że trafiła Pani na studia właśnie do Polski?

To było wielkie marzenie mojego męża. On od dawna chciał przenieść się do Polski. Odpowiada mu  mentalność i kultura Polaków. Ja z kolei wiedziałem, że w Polsce jest wysoki poziom życia, dobre zarobki, duży wybór w sklepach, bo, wiadomo, Białorusini często przyjeżdżają na zakupy. Tak naprawdę, nie zależało mi konkretnie na życiu w Polsce. Zależało mi po prostu na lepszym życiu i większych możliwościach. I akurat tu, w Polsce, znalazłam wszystko i nawet więcej.

Czytaj także: Bank Ekstraktów z Grzybów (Fungi Extract Bank) stworzył Instytut Nauk Leśnych Politechniki Białostockiej

Nie było problemów z komunikacją?

Problemy z komunikacją były, dopóki nie zrozumiałem, że wszystkie bariery są tylko w mojej głowie. Nie będę kłamać, nie było łatwo na samym początku, ponieważ przyjechałam do Polski zupełnie nie mówiąc po polsku. Oczywiście, od razu zaczęłam sama uczyć się języka. W sklepach rozmawiałam po rosyjsku, trochę po angielsku lub próbowałam po polsku. Zauważyłam, że Polacy w ogóle lubią, kiedy obcokrajowcy starają się mówić po polsku, zawsze wspierają, podpowiadają. Nigdy ze mnie się nie śmiali. Chociaż nie, był jeden raz. Powiedziałam, że będę opiekać pieska zamiast opiekować się pieskiem. Ale to może zdarzyć się każdemu (uśmiech). Sporo pomagały mi koleżanki i koledzy z Wydziału. Bardzo im dziękuję za naukę i za cierpliwość. Teraz można nauczyć się polskiego jeszcze szybciej. Studium Języków Obcych na Politechnice Białostockiej prowadzi kurs języka polskiego jako obcego.

A skąd zainteresowanie właśnie zarządzaniem?

Szukałam takiego kierunku, żeby później można było siebie wypróbować w różnych branżach. A kiedy zobaczyłam spis przedmiotów na specjalności Management of Innovation and Business Development – podstawy przedsiębiorczości, benchmarking, start-ups, nie mogłam uwierzyć, że tego wszystkiego można nauczyć się na Uczelni.

 ZOBACZ GALERIĘ (3 zdjęć)

Co dały Pani studia magisterskich na specjalności Management of Innovation and Business Development w Politechnice Białostockiej?

Studia na Management of Innovation and Business Development, jakie teraz już mają nazwę Smart and Innovative Business dały mi naprawdę sporo. Po pierwsze, doświadczenie pracy w zespole międzynarodowym. Każdy kraj, każda kultura, każda narodowość ma zupełnie inne podejście do rozwiązania tych samych zadań, inne punkty widzenia, inne wartości. Proszę wyobrazić sobie zespół składający się z przedstawicieli Białorusi, Pakistanu, Bangladeszu, Francji, Turcji, wiek uczestników od 24 do 35 lat, obu płci. W ramach jednego z przedmiotów pracowaliśmy razem nad wspólnym zadaniem. Pogodzić wszystko i wszystkich, żeby wynik był najlepszy z możliwych i jednocześnie, żeby każdy członek zespołu został zadowolony – to naprawdę sztuka. Dlatego teraz czuję się swobodnie w każdym zespole. Kolejna bardzo istotna rzecz to, oczywiście, wiedza. Nauczyciele budowali swoje zajęcia opierając się na najnowszych materiałach, zadania były zawsze ciekawe i było od razu wiadomo, dlaczego to robimy i jak to przyda się w praktyce. Wykładowcy zawsze byli otwarci na nasze pytania, chętnie wyjaśniali, jeżeli coś nie było zrozumiałym. Często sobie myślałam, szkoda, że nie wiedziałam tego wcześniej pracując zawodowo w przedsiębiorstwie. Ale najważniejszym dla mnie było, że te studia magisterskie i ci wykładowcy pomogli mi odkryć mój talent – moje zdolności do nauki. Zaczęli mnie wspierać, proponować współpracę nad artykułami oraz wyjazdy na konferencje naukowe. Dzięki temu wsparciu zdecydowałam się na podjęcie studiów doktoranckich na tym samym wydziale. Szczerze mówiąc, po studiach na Wydziale Inżynierii Zarządzenia już mi się nie chciało nawet szukać czegoś innego, bo zrozumiałam, że jestem na swoim miejscu.

Łatwiej jest studiować po polsku, po rosyjsku czy po angielsku?

Powiem szczerze, język studiów jest mało istotny. Jeżeli jest ciekawie, jeżeli wiedza jest oparta na przykładach z rzeczywistości, a prowadzący jest otwarty i opowiada o wszystkim z pasją, to bez różnicy, w jakim to jest języku. Jeżeli nie znasz jakiegoś słówka – zawsze można sprawdzić tłumaczenie w słowniku lub poprosić o wyjaśnienie. Tego nauczyłam się studiując tu, na Politechnice Białostockiej. Było na tyle ciekawie, że wiedza sama płynęła do głowy, a bariera językowa jakby sama zniknęła. To się sprawdziło i podczas studiów w języku angielskim, i podczas studiów w języku polskim.

https://www.youtube.com/watch?v=paRIBLJVSUQ
Pani nie ograniczała się do studiowania – proszę opowiedzieć na czym polega International Week na Wydziale Inżynierii Zarządzania

International Week – to mój ulubiony czas. Wykładowcy z całego świata przyjeżdżają do nas, żeby wymienić się doświadczeniem, nawiązać współpracę międzynarodową – bądź to wymianę akademicką, podwójne dyplomowanie, współpracę nad projektami lub artykułami. To wszystko odbywa się w takiej półformalnej, bardzo przyjaznej atmosferze, przy kawie z ciastkiem. Jednocześnie wykładowcy, którzy do nas przyjeżdżają prowadzą wykłady dla naszych studentów. Zawsze jest ciekawie posłuchać profesora zza granicy, który opowiada o interesujących rzeczach opierając się na przykładach z własnego kraju: wykład z ekonomii profesora z Ekwadoru oparty na przykładach z Ekwadoru. Sale zawsze są pełne studentów.

Czytaj także: Łazik EV-Wozduch 1 – tropi smog. Skonstruowali go uczniowie Akademickiego Liceum Ogólnokształcącego Politechniki Białostockiej

W jaki sposób najlepiej można promować Politechnikę Białostocką jako ośrodek, w którym warto prowadzić badania do prac doktorskich?

Politechnika Białostocka ma wszystkie niezbędne zasoby dla prowadzenia badań do prac doktorskich. Często pojawiają się informacje o kolejnych sukcesach naszych doktorantów – bądź to zdobyli kolejny grant, zwyciężyli w konkursie, dostali powołanie do zespołów eksperckich. Ale Politechnika jest zbyt skromna i za bardzo tym się nie chwali. A jeżeli nie będzie chwalić się o tym we wszystkich mediach, to oczywiście, o tym nikt nie będzie wiedzieć. Dlatego warto dzielić się w mediach społecznościowych – bo to teraz główne miejsce dla komunikacji spośród młodzieży – każdym sukcesem, każdym wyjazdem na konferencję zagraniczną, pokazywać ciekawostki z życia doktorantów.

Jaki jest temat Pani pracy doktorskiej?

Tematem mojej rozprawy jest „Model zarządzania marką regionu zorientowanego na pozyskiwanie i zatrzymywanie talentów”. Pomagają mi moje promotorki: dr hab. Ewa Glińska i dr Ewa Rollnik-Sadowska. Temat ten wybrałam nieprzypadkowo. Podlasie i Białystok pokochałam całym sercem. To jest miłość nie tylko dzięki ładnym krajobrazom, pięknemu miastu oraz sympatycznym ludziom. To jest miłość również ze względu na możliwości,  jakie pojawiły się przede mną. Zajmuję się tym, co lubię i jednocześnie to pozwala mi zarabiać. Mój mąż, jego znajomi oraz koledzy z pracy, mają takie same doświadczenie. Stać nas na mieszkanie, samochód, pieska i dziecko. Chciałam w jakiś sposób podziękować za takie możliwości i pomyślałam sobie, że fajnie by było, jeżeli by jak najwięcej utalentowanych osób przyjeżdżało do Białegostoku i pozostawało tutaj. Nie oszukujmy się, Białystok rzadko jest miastem pierwszego wyboru. Dlatego właśnie chciałabym się dowiedzieć, zbadać, co zrobić, żeby uczynić Białystok atrakcyjnym dla najlepszych pracowników. I tak powstał temat mojego doktoratu.

  ZOBACZ GALERIĘ (3 zdjęć)

Jak postrzegała Pani Białystok, województwo podlaskie, zanim rozpoczęła studia w Białymstoku?

Powiem szczerze, Białystok i województwo podlaskie nie słyną jako najlepsze miejsce do zamieszkania. Traktowane są raczej jako granica wschodnia, z niższym poziomem życia. Na Białorusi wszyscy mówili mi, że w Białymstoku nie ma co robić. Dlatego kiedy tu jechałam, nie miałam wysokich oczekiwań. Jednak okazało się, że Białystok jest pięknym, wysoko rozwiniętym miastem, gdzie jest wszystko, czego potrzebuję do życia, a nawet więcej. Moim zdaniem, trzeba jeszcze głośniej mówić o Białymstoku, jakości życia w mieście i możliwościach znalezienia pracy, żeby takich błędnych opinii jak moja, było jak najmniej.

Czytaj także: Jakie kierunki studiów I stopnia pozwalają łączyć wiedzę z pasją? Koła naukowe także dla miłośników gier i lotów na Marsa

Jak Pani zdaniem powinniśmy się promować, budować wizerunek, żeby przyjeżdżali do nas na studia utalentowani ludzie i chcieli zostać tu na stałe?

To jest trudne pytanie. Odpowiem bardziej dokładnie, jak skończę doktorat. Czego szukają utalentowani ludzie? Możliwości wykorzystania swojego talentu połączonych z dobrymi zarobkami. I, oczywiście, możliwości dalszego rozwoju oraz awansu. Pamiętamy też, że oni mają rodziny, które pragną wysokiej jakości życia. I na to trzeba w pierwszej kolejności zwracać uwagę, budując wizerunek.

A w jaki sposób zachęciłaby Pani młodych ludzi na Białorusi, żeby wybrali studia w Polsce, właśnie na Politechnice Białostockiej?

Z tego, co wiem, Politechnika Białostocka już od dawna jest dość popularna pośród młodych osób z Białorusi. Moim zdaniem, Politechnika Białostocka ma sporo zalet: po pierwsze – lokalizacja, co jest istotne dla osób które dopiero ukończyły szkołę. Dość szybko mogą dostać się do domu w razie potrzeby. Po drugie, koszty utrzymania są niższe w porównaniu do Warszawy i Krakowa. Studentów będzie stać również na rozrywkę. Po trzecie, możliwości udziału w programach wymiany studenckiej, na przykład, Erasmus+. Można na jeden, dwa semestry pojechać studiować za granicę i dostać na to stypendium. Ponadto, są możliwości pracy po zakończeniu studiów i dorabiania sobie w trakcie nauki. To tylko kilka zalet studiów na Politechnice Białostockiej. Jeżeli mnie się nie powstrzyma, mogę opowiadać o korzyściach na pewno jeszcze z pół godziny (śmiech).

Zostanie Pani w Białymstoku już na dobre?

Spodziewam się, że tak. Mieszkać w Białymstoku jest bardzo wygodnie – miasto jest dobrze zorganizowane, łatwo dostać się z punktu A do punktu B. Białystok jest bardzo piękny i zielony. Każde osiedle jest piękne i zadbane. Dlatego przyjemnie wybierać się na spacerki nie tylko w centrum, ale również w dowolnych miejscach Białegostoku. W Białymstoku są restauracje i rozrywka dostosowana do każdego gustu, a jeżeli się zechce poznać coś innego – zawsze można pojechać do Warszawy, bo jest dobra i szybka komunikacja. Postrzegam Białystok nie tylko jako miasto studenckie, ale również jako miasto dla rodziny, bo urodziłam tu dziecko. W Białymstoku jest wszystko. co niezbędne dla dzieci. Mam duży sentyment do Mińska i rodzinnego Mogilewa, ale Białystok – to moje miasto, miasto możliwości.

Autor: Jerzy Doroszkiewicz

 

Zobacz także: